Restauracja "AB"
Kosynierów 7, 49-340 Lewin Brzeski
602 opinii
Kuchnia czynna codziennie od godz.12 do godz.21 czas oczekiwania ok.30min.w zależności od ilości zamówień.
Na podstawie 602 opinii
Jedzenie 2 / 5. Wizyta miała miejsce w niedzielę podczas dużego obłożenia. Co do potraw: Rosół wodnisty i słony bez smaku większego, schabowy o zapachu innego mięsa ( pewnie po smażeniu innych rzeczy w tym samym tłuszczu) raczej nie porywający, ziemniaki zimne, szparagi łykowate - możliwe że nie obrane, pierogi zwyczajne smaczne zarówno ruskie jak i z truskawkami. Surówki bardzo dobre zwłaszcza buraki. Porcje obfite i mimo słabego smaku można się najeść. Obsługa: przemiła Pani, mimo dużego ruchu uporała się bardzo szybko z naszym zamówieniem Klimat: miejsce które przenosi w czasie jakieś 20 lat wstecz :) mnie osobiście bardzo to pasuje. Lokal czysty.
Posiłki bardzo bardzo dobre. Można zamawiać na wynos. Można zamawiać z wyprzedzeniem na imprezy okolicznościowe. Organizują wesela i inne uroczystości. Bywałem wielokrotnie i bardzo polecam. Super obsługa z szefowa na czele.
Cudowna obsługa , smaczne, mega duże porcje, przystępne ceny....Pychota.... Polecam ....
Zorganizowaliśmy wesele w "AB" i było wyśmienicie!!!! Wesele było na ok 50 osób. Jedzenie pyszne, obsługa stanęła na wysokości zadania, goście bardzo zadowoleni. Pani Halina właścicielka restauracji bardzo dobrze doradziła nam w kwestii dań oraz przyozdobienia sali. Dziękujemy i polecamy restauracje "AB".
Restauracja AB – smak tradycji, ale czy inni tez widzą tę piąte koło? Od lat regularnie odwiedzam restaurację AB. Choć nie spróbowałem jeszcze wszystkich dań, chętnie wracam do swoich ulubionych. Tradycyjny kotlet schabowy, dewolaj z pietruszką, pierożki ruskie czy niedzielny rosołek – to prawdziwe pewniaki, które nigdy nie zawodzą. A gdy mam ochotę na coś nowego, zawsze znajdę ciekawą propozycję na tablicy. A dziewczyny zawsze chętnie doradzą. No właśnie, te dziewczyny też tworzą klimat do którego się chętnie wraca. Bo dobra restauracja to nie tylko smaczne jedzenie, ale także miła i kompetentna obsługa. Przed powodzią nie miało znaczenia, która zmiana pracowała – wszystko działało jak trzeba, nawet przy większej liczby gości. Po ponownym otwarciu z radością zobaczyłem znajome twarze kelnerek. Pojawiła się też nowa osoba. Rozumiem, że każdy potrzebuje czasu, by się wdrożyć. Minęło jednak już kilka miesięcy, a ja zauważyłem, że atmosfera na sali nie jest już taka sama, gdy pracuje nowa kelnerka. Moim zdaniem to niedobrze. Bo jak ja to widzę to inni goście też to dostrzegają –A nie każdy napisze o tym opinię. Inni po prostu przestaną przychodzić, jeśli nic się nie zmieni. Sam słyszałem, jak jeden z gości pytał: „W jakie dni ta nowa nie pracuje? Przyjdę wtedy, bo nie lubię się powtarzać przy zamawianiu, a i jak np przyniesie napoje to jeszcze raz pyta,miala być gazowana czy nie”. Zapewne zarząd zauważył spadek obrotów w dni, gdy pracuje nowa kelnerka. Bo jakimś dziwnym trafem popularne danie dnia trafiają na zmianę tej nowej. Zamiast jednak wyciągnąć wnioski stawiają na popularne dania w jej zmianie żeby wyrównać obroty? To błędne podejście. Może nowe kamery mają pokazać, kto wita gości z uśmiechem, a kto chowa się za parawanem, gdy klient spogląda w stronę baru, chcąc zamówić kolejny napój? Praca w gastronomii jest wymagająca i nie każdy się do niej nadaje. Jeśli ktoś nadrabia charyzmą lub dobrze odnajduje się w zespole, to jeszcze pół biedy. Ale jeśli nie, może to zaszkodzić zgranemu zespołowi i wieloletniej renomie lokalu. Kto pamięta restaurację Trio w Opolu? W pewnym momencie zatrudnili tam stażystki, które się absolutnie nie nadawały. Szefostwo zareagowało za późno, obroty spadały, i teraz został im chyba tylko catering – o ile w ogóle jeszcze działają. (Chyba jednak przeżyli tamten kryzys, bo widzę ze ponownie jest otwarte. I zbierają pozytywy.) Byłoby bardzo szkoda, gdyby AB popełniło podobny błąd, ignorując subtelne i mniej subtelne sygnały dotyczące nowej kelnerki.