Farina Wieluń
Kopernika 29, 98-300 Wieluń
863 opinii
Na podstawie 863 opinii
Dawno nie jadłem takiej słabej pizzy... Obok włoskiej to tylko chyba leżała... Daje drugą gwiazdkę tylko dlatego że pizza była na czas, odbierałem osobiście. Ciasto... brzegi gumowate a na środku takie cienkie ze nie dało się zjeść pizzy w rękach tylko na talerzu z nożem i widelcem. Szynka w plasterkach( zwykła konserwowa) na hawajskiej wrzucona byle jak w bryłach, widać na zdjęciu Sos pomidorowy dla wszystkich 3 osób smakował jak koncentrat z wodą bez przypraw Na obu pizzach składniki spadały z ciasta, ser ledwo co sie roztopił. Juz nawet nie chce wspominać że obie pizze były niepokrojone... Z opini miała to być niezła pizza w Wieluniu a okazała się tandetą za dużą ilość pieniędzy jak na taką jakość. NIE POLECAM
Byliśmy w mieście tylko przejazdem, ale postanowiliśmy zatrzymać się w tym miejscu – i to był świetny wybór! Widać, że restauracja jest popularna, ale mimo to udało się dostać stolik od razu, bez rezerwacji. Choć było sporo ludzi, atmosfera pozostała spokojna i przytulna. Obsługa bardzo uprzejma i uważna. Wieczorem jedliśmy pyszne sałatki z gruszką – świeże i doskonale przyprawione. Kiedy podano makaron z owocami morza, byliśmy bardzo miło zaskoczeni – danie było wyśmienite! Życzymy restauracji dalszych sukcesów i pomyślności!
Czy można się spodziewać wysmakowanej kuchni w niewielkim, mimo wszystko, miasteczku? Ja, przyjezdny, choć bywający tutaj dosyć regularnie, nie oczekiwałem, trafiłem tu pierwszy raz, na próbę. Zwykle tłum ludzi zwiastuje dobrą nowinę. W lokalu wszystkie miejsca zajęte, lecz na zewnątrz przemiła kelnerka w mig znalazła stolik dla dwojga. No tak, sobota, pewnie bez rezerwacji, ani rusz. To dobry znak, zanim cokolwiek wybierze się z karty. Mamy zamiar przesadzić. Na start zupa dyniowa, skromnie przystrojona grissini niczym japońskimi pałeczkami. Przyznać trzeba, że smak delikatny, nie narzucający od startu żadnej intensywnej smakowej feerii doznań. Bo nie zaczyna się od bomby, a niedopowiedzianą obietnicą wprowadza w pieśń przyszłości. Później ravioli z truflą oraz ravioli z gorgonzolą. Dwie zaledwie mikroplanety talerzy wniosły od pierwszego spróbowania właściwy porządek rzeczy. Idealne ciasto uginające się pod zębem. Nadzienie i sos przenikające się wzajemnie w naturalny sposób bez rywalizacji, walki o prymat, a w harmonii. Czuć dobrą rękę dyrygenta układającego ten koncert. Bo to koncert natury, nieprzetworzonego, świeżego produktu. Smaku. A potem pizza, tak na sprawdzenie włoskości tej kulinarnej przygody. Bo po cieście poznać można robotę profesjonalisty. I? No cóż. Słownik synonimów wyrażających finezję jest zbyt krótki, by to do końca opowiedzieć. A jeszcze ta kompozycja - klasyczna - ale z wyrachowaniem wprowadzającą właściwe proporcje smaku każdego kęsa sprawia że i przepyszne oliwy stoją z boku bezczynnie i wstydliwie rumienią się z niepotrzebieństwa. - Czy było w porządku? - pyta kelnerka. - Na takie pytanie odpowiedzenie samym „tak”, byłoby obrażeniem tego lokalu, nietaktem wobec serca tych ludzi, którzy wkładają tyle serca i pasji, by tchnąć w to niepozorne miejsce tuż przy ulicy takie doznania. Czy przesadzam? Nie wiem, nie da się o tym tak o, po prostu, opowiedzieć, albo zwyczajnie zachęcić. Bo na pierwsze pytanie z tego tekstu odpowiedź brzmi: można.
Wpadliśmy rodziną prosto z trasy pod koniec godzin pracy i zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci. Bardzo uprzejma obsługa, miło i sympatycznie podchodzi do klienta. Makarony są naprawdę smaczne, pizza również. Nie było problemu z opakowaniami na wynos, dodam, że porcje są solidne. Sam lokal niezwykle przyjemny, we włoskim stylu jak przystało na menu, muzyka również dopasowana, więc siedzi się w środku bardzo przyjemnie. Naprawdę warto tam zajrzeć. Dziękujemy i na pewno do zobaczenia👍👌
Od wejścia bardzo miłe wrazenie. Po chwili czar pryska kiedy obsługa zaczyna osaczać, 3 panie na zmianę chodzą i dopytują o zamówienie i czy coś jeszcze. Po 5 minutach od podania pełnego zamówienia rozpoczyna się kolejna pielgrzymka czy już można coś zabrać, czy już zjedzone. Byliśmy w 4 osoby, nie każdy spożywa posiłki tak samo w tym samym tempie, ale panie zbierają zastawę z jednego stolika nie zważając na innych siedzących i jeszcze jedzących przy tym stoliku i prowadzących rozmowę, bez żadnego przepraszam tylko jak na taniej stypie pomiędzy ludzi ręką po naczynia i zabieraja. Czuliśmy się bardzo nieswojo, ogółem jeśli obsługa nie zmieni nastawienia i wtykania nosa w talerz klienta, wiadomo że to miejsce publiczne ale jakakolwiek intymność przy jedzeniu i rozmowie może istnieć to więcej tam nie zawitamy i każdemu ze szczerego serca będziemy odradzać. Klimat/wystrój na trójkę. We Włoszech nigdy nie byliśmy ale jeśli ta knajpa to namiastka Włoszech to nic straconego i nie ma się co wybierać 😉 Co do samego posiłku to nietypowe składniki i przyprawy dodane chyba "żeby było inaczej" nie do końca przemyślane ale zwykły "Kowalski" nie pomyśli że to chłam tylko, że "wykwintne" jedzenie i tak kiczowato ma smakować. Ale żeby nie było że tylko złe się rozpisuje, bo są gorsze restauracje w Wieluniu, ale i lepsze również. Za całokształt 2,5 w skali na 5.