Zajazd OAZA
DW491, 98-355, Zalesiaki-Pieńki 1G, 98-355
281 opinii
Zajazd Oaza to połączenie nowoczesnego oraz góralskiego stylu. Panuje tutaj rodzinna i ciepła atmosfera, która powoduje, że każda impreza jest niezapomnianą pamiątką dla każdego z Naszych gości.
Na podstawie 281 opinii
Roladki niejadalne , wypchane kiełbasą z marketu pokrojoną w grubą kostkę, jakieś skrawki ogórka ciężko stwierdzić czy to konserwowy czy to kiszony.( załączone na zdjęciu) Rosół to nawet nie woda z kostką rosołową. Kapusty zasmażanej to chyba kucharka nigdy na oczy nie widziała- z dodatkiem tej samej kiełbasy co w roladkach. Pieniądze wyrzucone w błoto. Jedyne co doceniam to miła obsługa ,jednak polecam omijać.
Trafiliśmy do „Zajazdu Oaza” przez czysty przypadek, moja druga połówka zgłodniała w trasie a dosłownie 500m dalej pojawiło się owo dobro nieruchome. Środek tygodnia ok. godziny 15 więc oprócz nas zajęty tylko jeden stolik. Zacznę od samego wystroju – na zewnątrz mamy styl typowo góralski a w środku zmiana o 180 stopni i nurt zdecydowanie nowoczesny co powoduje, że miałem małe rozdwojenie jaźni i dwa razy wyszedłem na zewnątrz sprawdzić czy jestem w na pewno w tym samym budynku. Kelnerka szybko zjawia się przy stoliku z menu i równie szybko dostajemy zamówione napoje ale tutaj moja mała dygresja: mój standardowy mix czyli ShwipShwap ( Pepsi + Mirinda ) albo Mezzo Mix ( CocaCola + Fanta, w zależności z kim ma umowę podpisany lokal ) tym razem zamienił się w Pepsi + Fanta… Jak by przedstawiciel jednej z w/w firm zobaczył te dwa napoje obok siebie w lodówce to na 100% jest dym… Wybieramy kotlet schabowy bez kości, ziemniaki i kapustę zasmażaną a do tego kurczak z serem i żurawiną, frytkami i zestawem surówek. Tutaj na chwilę się zatrzymamy – niestety wszystkie surówki miały w składzie cebulę ( której po prostu nie lubię ) a że buraczki do kotleta z serem nie za bardzo pasują to postanowiłem obyć się bez żadnych warzyw – niestety na końcowym rachunku nie było to w żadnym wypadku uwzględnione i zapłaciłem za cały zestaw. Schabowy całkiem niezły, ziemniaków z wody za bardzo nie da się zepsuć ale kapusty zasmażanej to kucharz nigdy nawet na oczy nie widział – wedle opinii mojej partnerki. Ciekawiej zaczyna się przy moim daniu. Stara zwiędła rukola z malutką połową pomidorka i kilkoma kiełkami jako dekoracja rodem z czasów PRL nie jest taka zła w porównaniu do mojego, dziecięcej wielkości, kurczaka z serem i dżemem truskawkowym… Wiem jak smakuje i wygląda żurawina a jak smakuje i wygląda dżem truskawkowy. No dajcie spokój… Trzeba było powiedzieć, że nie ma albo zaproponować coś innego. Tego dnia to nie ja płaciłem za posiłek a dodatkowo miałem od rana świetny humor bo byliśmy w drodze na mini wakacje wiec olałem sprawę, uśmiechnąłem się i wyruszyliśmy w dalszą trasę. Powinno być 1,5 gwiazdki ( te 0,5 dodatkowo za obsługę ) ale nie ma połówek więc na zachętę daję 2. Grubo do poprawy.
Dość drogo, ale smacznie. Zarzut o niedobre surówki mocno naciągany. Według mnie są świetne, chyba że miałem szczęście. Zupy są za drogie, za 20 zł naprawdę moglibyście nalać tej zupy większą miskę. Zróbcie jakąś zupę dnia za dyszkę, albo dorzucajcie do dania za piątkę. Czysto, obsługa miła. Za daniem czekałem może 10-15 min. Myślę że jeszcze tu zajadę.
Słabe jedzenie za duże pieniądze. Dwie kawy i dwa dania główne (sałatka grecka 25 zł, kotlet z fileta kurczaka i może 7 klusek śląskich, bez surówek - 30 zł) kosztowały nas ponad 70 zł. Tak jak wspominali inni klienci tego przybytku - długi czas oczekiwania, drogo i mało smacznie. Polecam szukać czegoś innego.
Catering wzięty w tym lokalu okazał się porażką.Wstydziłam się przed moimi goścmi. Cena wywindowana po sam sufit.Nie polecam .A wręcz przestrzegam.Dania nie kompletne,słabej jakości,kluski śląskie nie zachartowane w zimnej wodzie,pozlepiane ,w postaci pulpy.Surówki z słoika od lokalnego producenta.Kapusta zasmażana również.Ok 1600 zł wywaline w błoto.A ludzie mnie przestrzegali.