Bona Me
Hetmańska 46, 15-727 Białystok
186 opinii
Restauracja Bona Me zabierze każdego ze swoich gości w niesamowitą podróż po włoskich smakach z regionalnymi akcentami.
Na podstawie 186 opinii
Trafiłem tam przez przypadek - postawiłem auto do warsztatu i szukałem miejsca żeby zjeść coś małego i wypić kawę. Klimatyczne wnętrze restauracji, ogólnie widać że restauracja hotelowa - styl i elegancja. Obsługa coś między natarczywością w zamawianiu a aktywną sprzedażą, ciężko mi to ocenić ale przy każdym kontakcie powtarzanie, że ktoś padlismy na coś małego i nie jesteśmy w sumie głodni to jest to trochę męczące. Ogólnie jedzenie spoko - bruschetta smaczna i w zacnej ilości , ładnie podana. Zupa szczawiowa z krokietem ziemniaczanym -krem ze szczawiu naprawdę dobry , ale… jak z małego dzbanuszka przelejesz zawartość do dużego półmiska to za każdym razem skrobiesz po misce, że wszyscy wokoło się gapią jakbyś chciał miskę wylizać do cna a Ty dopiero zacząłeś jeść 😅 nicy 250ml ale w płaskim talerzu to straszne. Jeśli o spróbowanie czegoś nowego to jest ok, ale uważam że porcja była odrobinę zbyt mała. Na koniec skusiliśmy się na deser. Czekoladowy Fondant, gałka lodów , cukrowy welon … poezja w smaku i wydaniu. Sztos.
Piękna restauracja, zamówiony tatar bardzo smakował, koktajle również. Spędziłyśmy z dziewczynami tutaj miły wieczór. Dziękujęmy.
Dania nie dość, że smaczne, to bardzo estetycznie podane. Zarówno desery jak i dania główne były świetnie skomponowane. Niecodzienne doznania smakowe. Szczególnie polecam ośmiornicę. Znajdują się tu dania bezglutenowe. Wystrój restauracji bardzo ciekawy (żubr na suficie) i klimatyczny.
Świetne miejsce, do którego chce się wracać! Jedzenie było bardzo smaczne, świeże i pięknie podane, a porcje w sam raz. Obsługa uprzejma, uśmiechnięta i naprawdę pomocna, co tworzy bardzo miłą atmosferę. Lokal przytulny i zadbany, idealny zarówno na szybki lunch, jak i spokojny wieczór. Zdecydowanie polecam!
Jedzenie wytrawne (czyli zupa bazylia i rybna oraz ośmiornica i łosoś) poprawne... Smaczne ale bez pazura czyli tego czegoś co sprawiłoby, że za tym daniem bym tęskniła i z chęcią wróciła. Przepyszne natomiast był fondant czekoladowy... Idealna konsystencja, słodycz i równowaga owocowa. Jedynie to urzekło mnie smakiem. Wielkim rozczarowaniem, o którym muszę wspomnieć to był Semifreddo Tiramisu... Czyli zmrożona śmietana bez smaku z suchymi biszkoptami. Smaku tiramisu ani kawy, ani jakiekolwiek wilgoci, nasączenia...nie było ani grama. Kompletnie nie dało się jeść tego kamienia. Siedzącym obok gościom kerner wymieniał desery, które poleca i wymienił wszystkie z menu oprócz tego właśnie. Kelner przy każdym daniu pytał nas czy smakuje, natomiast zabierając ten deser prawie nienaruszony, nie zadał tego pytania....a szkoda bo tym się zdradził, że wie i on i kucharz że ten deser nie powinien wyjść z kuchni. Ogólnie za tę kasę nic specjalnego....a ten deser Semifreddo Tiramisu, który został poddany z pełną świadomością jego niezjadliwości przekreślił całkiem poprawne wrażenia z jedzenia.