Urwis House Bukowina Tatrzańska
Słoneczna 2, 34-530 Bukowina Tatrzańska
619 opinii
Przytulna, rustykalna restauracja serwująca dania kuchni europejskiej i wina w wyłożonej boazerią jadalni.
Na podstawie 619 opinii
Chwilę się zastanawialiśmy czy wejść ale już od momentu otworzenia drzwi byłem bardzo miło zaskoczony. Przywitała nas przemiła Pani pytając ile nas jest osób i wskazała miejsce na górze lokalu twierdząc, że tam mamy możliwość siedzieć wspólnie. Później obsługiwał nas kelner, który twierdzę że jest naprawdę dobry w swoim zawodzie. Potrafi polecić dania, opowiada o nich i poleca nie narzucając jakichkolwiek... Polecam z czystym sumieniem. Zresztą my że znajomymi już jesteśmy umówieni, że jeszcze tam wracamy wciągu naszego pobytu. Wróciliśmy po dwóch latach i jest wszystko w porządku. Porcje troszeczkę małe ale bardzo smaczne.
Dam 5* uwzględniając stosunek jakości do ceny :) Spędzając tydzień w okolicy często braliśmy tutaj jedzenie na wynos. Obsługa bardzo sprawa i sympatyczna. Placki z baraniną, pstrąg czy stek na prawdę smaczne, świeże ale niestety często bardzo przesolone. Tak czy inaczej polecam - jedno z moich ulubionych miejsc w Bukowinie. (Zdjęcia robione w domu - Dania na wynos!)
Ahhh, co to było za doświadczenie kulinarne. Rzadko kiedy daje 5 gwiazdek ale tutaj musze. Dostaliśmy z żoną zaskoczenia przy każdym posiłku. Rydze na maśle, boczek na grzańce (zostałem ostrzeżony, że dość ostry - dla mnie był idealny). A wołowina i żeberko - po prostu totalny efekt wow. Dzień wcześniej byliśmy w restauracji u znanej osobistości telewizyjnej i tam nie było efektu WOW. Dodatkowo każde danie jest muśnięte kuchnia azjatycka która uwielbiamy (np dymka wszędzie albo plastry imbiru). Dodatkowo wszystko idealnie doprawione. Genialna Kuchnia!
Byliśmy dwukrotnie, jedzenie ładnie podane, porcje duże, ale absolutnie każde danie jest bez smaku. Ziemniaki bez soli, mięso czy farsz w pierogach tak samo, zero pieprzu nie mówiąc już o jakichś ziołach. Ja rozumiem, że sól i pieprz stoi na stole, ale to naprawdę nie to samo jak posolę sobie ziemniaki na talerzu, a jak będą ugotowane w osolonej wodzie. Przy drugiej wizycie mąż zamówił placek z baraniną, z zewnątrz bardzo mocno usmażony, w środku maź. Smakowala mi lemoniada arbuzowa i imbirówka z pigwówka. Trzeci raz raczej się tu nie wybierzemy.
Restauracja z zewnątrz nawiązuje do podhalańskiego stylu jak wszystkie w koło budynki, zaś w środku jest po prostu spartańsko i przypomina to bardziej stołówkę w sanatorium niż restaurację w centrum górskiego kurortu. Stoły z Ikei nie przykryte żadnym, choćby małym, obrusem czy makatką. Krzesła aż się proszą,żeby położyć nich jakieś miękkie podkładki,także do kupienia w Ikei po 14 zł za sztukę. Brak jest detali tworzących podhalański klimat. Jeśli zamierzeniem szefostwa był minimalizm, udał się znakomicie. Na "szczególną" uwagę zasługuje WC, a mianowicie, jest jeden i to połączony dla obu płci a tylko kabiny są osobne. Ale ciekawostką jest ścianka działowa między kabinami wysokości ok 2,50m nie sięgająca sufitu,więc odgłosy oddawania moczu czy "uwalniania barabasza",nie wspominając raczenia sąsiada smrodem, są wszechobecne. Przy tym brak ciepłej wody jest małym detalem. W porównaniu z wieloma lokalami gastro w Bukowinie,tenże wypada blado zważywszy,że ceny w menu nie są niskie. Plusem jest dobre jedzenie w odpowiedniej ilości, choć żurek jest zagęszczany mąką i czuć ją na języku.