Ratuszowa. Restauracja GS Samopomoc Chłopska
Rynek 19, 63-930 Jutrosin
82 opinii
Na podstawie 82 opinii
Weszliśmy z ulicy w porze obiadowej w roboczy dzień. Obsługa zaproponowała obiad w ciągu 30 minut choć głównie organizują imprezy okolicznościowe. Cisza, spokój, biały obrus. Było nas 15 osób z rowerami. Rowery schowane bezpiecznie. Dzieci mówiły, że tak dobrego schabowego jeszcze nie jadły. Obsługa bardzo miła. Polecam.
Niestety nie polecam. Byłam na I Komuni Świętej, i z takim brakiem profesjonalizmu jeszcze się nie spotkałam. Pomijając fakt że na stole był sztuczny i brudny bukiet zapewne wyciągnięty z piwnicy co automatycznie rzuca się w oczy i kłuje.. na sali odbywały się 3 komunie jednocześnie, czego obsługa nie była w stanie opanować, 2 stoły jedzą już drugie danie my wciąż czekamy na rosół. Każde wydanie posiłków było żmudne i szło obsłudze bardzo opornie, nie spotkałam się jeszcze z czymś takim(pracując kilka lat w restauracji) aby klinet prosił o podanie tortu a obsługa twierdzi że poda wtedy kiedy wszyscy inni będą chcieli .. komiczna sytuacja, większość gości była przyjezdna i niestety nie doczekała torta ani kolacji. Oczywiście torta jedliśmy widelecem z zimnych zakąsek bo Panie kelnerki za późno pomyślały aby podać łyżeczki. Panował chaos i było widać że załoga nie radzi sobie z taką ilością osób, ale oczywiście na papieroska czas się zawsze znajdzie. Jedyne co uratowało tą katastrofę to jedzenie które było smaczne .
Jedzenie bardzo dobre i duże porcje. Byliśmy dużą grupą i wszyscy dostali posiłek prawie w jednym czasie co się czasem w innych miejscach nie udaje i czasem ktoś musi dłużej czekać a tutaj tego nie było więc duży plus za to.
Odwiedziliśmy lokal zmęczeni i głodni po długim etapie wielodniowej rowerowej włóczęgi. Państwo właśnie zamykali, ale znaleźli jeszcze dla nas całkiem smaczny ratunkowy obiad. Potem wskazali kilka adresów noclegowych i poczęstowali kawą i sernikiem. A wszystko z życzliwością i uśmiechem. Dziękujemy serdecznie za miłe wspomnienia :) Rowerzyści 70 +
W takiej restauracji jeszcze nie byłam. "Mogę prosić menu? Nie ma, dziś można dostać devolaya z ziemniakami". Cóż było począć, wzięłam devolaya. Pachniał pączkami i nimi smakował - zapewne garnek z tłuszczem jest jeden i do smażenia mięsa, pączków i frytek. No bo o co chodzi, przecież jest usmażone (i to dobrze, bo na bardzo ciemny brąz, wręcz czarny). Chcesz porozmawiać przy stole? Muzyki disco polo w tym lokalu nie da się przekrzyczeć, więc jesteś na nią skazany. Po Panią kelnerkę trzeba chodzić do kuchni, bo po co ma się nudzić za barem, jak w kuchni można pogadać. To miejsce zapamiętam na długo...