Cucina Aperta
CH Serenada, Aleja Generała Tadeusza Bora-Komorowskiego 41, 31-876 Kraków
1556 opinii
Cucina Aperta to restauracja włoska mieszcząca się w Centrum Handlowym Serenada, otwarta w 2017 roku. Nasi kucharze oferują prawdziwe smaki kuchni włoskiej – jakość opartą na produktach najwyższej klasy i recepturach pochodzących z miasteczka Siena w Toskanii. Współpracujemy tylko ze sprawdzonymi, regionalnymi dostawcami. Nasze sery, wędliny, makarony, oliwy, octy, kawa, ciastka, wina oraz wiele innych produktów są przywożone z włoskich, malowniczych zakątków. Niczym w czterech porach roku Vivaldiego, nasi kulinarni wirtuozi wraz z darami natury, przygotowują specjalne dania sezonowe. Powstają one ze świeżych produktów, nie zawierających barwników, ulepszaczy czy konserwantów. Zapraszamy!
Na podstawie 1556 opinii
Jedzenie ogólnie smaczne, ale po każdej próbie żałuję że nie poszedłem gdzie indziej lub nie gotowałem sam. Przykładowo polędwiczka sous vide była twardawa i nie rozumiem jak mogła być nierówno przygotowana. Makaron smakował jak zwykły sklepowy.
Pizza bardzo dobra, pieczywo też ale trochę słone. Carbonara mi nie smakowała, sucha i bardzo słona, za dużo sera, za bardzo aldente i kawałki mięsa za duże. Obsługa miła i szybka. Czysto ale okna nad barem brudne i pomazane. Ceny duże. Na samą pizze jednak nie polecam ponieważ dobra pizze można w wielu miejscach w Krakowie zjeść.
Jak na włoską restauracje to bardzo średnie posiłki. Makaron i steka z polędwicy można zjeść w Krakowie w wielu, wielu innych miejscach i na dużo wyższym poziomie
Restauracja zlokalizowana w galerii handlowej, jednak w środku kompletnie się tego nie odczuwa. Pyszne jedzenie, miła obsługa, fajny klimat. Jedyne zastrzeżenie co do odległości stolików od siebie, ale ogólne wrażenie bardzo na plus. To kolejna nasza wizyta i na pewno nie ostatnia. Polecam!
Odpowiedź właściciela:
Bardzo dziękujemy :))
Pizza straszna. Zamówiliśmy na wynos pizze guanciale, w domu okazało się, że na pizzy nie ma sosu i sera. Tylko spalony placek, cebula, papryka i cieniutkie plasterki czegoś, co niby było guanciale, ale bardziej przypominało boczek. Nie wiem, jak pizzerman mógł to przeoczyć, pewnie mu się nie chciało. Nie polecam i raczej już nie zawitam.