Kuryer Restaurant
św. Marka 37, 31-024 Kraków
219 opinii
Odkryj smaki kuchni międzywojennej
Na podstawie 219 opinii
Restaurację Kuryer odwiedziliśmy w ramach współpracy ambasadorskiej Festiwalu RestaurantWeek. W przyjemnym, przytulnym wnętrzu spróbowaliśmy popisowych menu przygotowanych specjalnie na tę okazję przez Chefa Dariusza Paździera. Szczególnie polecam menu A, w którym znajdują się dnia, które smakowały mi najbardziej i uważam je za wyjątkowe - przepyszny bulion grzybowy na żytnim zakwasie z ziemnaiczkiem i pulled porkiem na przystawkę, oraz deser - kremowy sernik z subtelną nutą koziego twarogu, z konfiturą figową, orzechową kruszonką i lodami z palonego masła. Deser idealny na jesień - świetnie zbalansowany, dużo struktur, słodki, ale nie za słodki; świetny! RestaurantWeek trwa do 19. listopada 2025 roku, a trzydaniowa kolacja z darmowym napojem kosztuje 69,99 zł (+opłata rezerwacyjna 9,99 zł, min. rezerwacja 2 Gości, +10 zł prime time) SZCZEGÓŁY: restaurantweek.pl a my na pewno wrócimy spróbować dań ze stałej karty, bo wszystko nam bardzo smakowało!
Malutka restauracja hotelowa, ale z wielkim potencjałem. Odwiedziłam ich w ramach restaurant week i już wiem, że wrócę, bo kulinarnie było to nie lada doświadczenie! Lody z palonego masła to moje odkrycie życia i mam nadzieję, że może wkradnie się co nieco do menu, bo było pysznie! A do tego jeszcze trafiła się nam muzyka na żywo, co już zupełnie uczyniło to wieczorne wyjście wyjątkowym.
To miejsce to prawdziwe odkrycie! Już od progu wita uśmiech obsługi. Menu jest tak różnorodne, że ciężko zdecydować się na jedno danie – na szczęście każde, które spróbowałam, było absolutnie przepyszne. Składniki świeże, wszystko doprawione idealnie, porcje sycące, a do tego podane z taką dbałością o szczegóły, że aż szkoda było ruszać talerz… ale tylko przez chwilę 😋 Wnętrze jest eleganckie i klimatyczne – można tu spędzić czas zarówno na romantycznej kolacji, jak i spotkaniu ze znajomymi. Widać, że właściciele wkładają serce w to miejsce. Polecam każdemu, kto chce nie tylko dobrze zjeść, ale i poczuć się naprawdę miło zaopiekowanym
Zajrzałem tu pierwszy raz — nigdy wcześniej nie słyszałem o tym miejscu, ale pozytywnie mnie zaskoczyło. Na przystawkę zamówiliśmy śledzia oraz pâté, czyli pasztet z gęsiej wątróbki, który zrobił na mnie największe wrażenie. Był tak pyszny, że musiałem poprosić o dokładkę na wynos — nie jadłem lepszego w życiu. Oprócz tego skusiliśmy się na krem z raka oraz aromatyczny bulion z dziczyzny. Na danie główne wjechała perfekcyjnie przyrządzona kaczka — soczysta w środku, z chrupiącą skórką, podana z dodatkami, które świetnie podkreślały jej smak. Całość oceniam na piątkę z plusem — zarówno kuchnia, jak i atmosfera tego miejsca sprawiły, że z pewnością tu wrócę.
Skuszeni pozytywnymi opiniami wybraliśmy się do Kuryera. Trzeba tej restauracji oddać to, że wystrój i klimat bardzo przyjemne, natomiast otwarta kuchnia spowodowała to, że lepiej słyszałem muzykę z kuchni i rozmowy kucharzy, niż muzykę z sali i głos mojej partnerki. Przechodząc do jedzenia - tatar bardzo przyjemny i delikatny. Polecany krem z raków w smaku przypominał paprykarz i takie wrażenie pozostawił. Z dań głównych zamówione zostało biodro jagnięce i kaczka konfitowana. Jagnięcina była smaczna, jednak smak blina był zdominowany zupełnie przez gałkę muszkatołową. Jeśli zaś chodzi o kaczkę, praktycznie bez smaku. Porcje mikroskopijne. Na deser się nie skusiliśmy. Co do obsługi, 10% doliczane od nominalnej wartości rachunku o czym nie zostaliśmy poinformowani, więc dając napiwek zapłaciłbym dwa razy. Na koniec nie otrzymałem paragonu, tylko wydruk. Nie planuje powrotu do tego miejsca.