Sady Kraków
Grzegórzecka 11, 31-532 Kraków
556 opinii
Wychowaliśmy się w kulcie sadu dziadka, cała rodzina żyła według pór roku wyznaczających kalendarz działań ogrodniczych. Dzięki korzyściom płynącym z sadu cały rok w domu były babcine wiktuały w spiżarni. Dziadek trzymał zwierzęta gospodarskie aby pozyskiwać zdrowy nawóz do wzmocnienia młodych drzew jabłoni. Zainspirowani własnym dzieciństwem otwieramy dla Was bistro z elementami kuchni małopolskiej oraz Lanckorony - miejscowości gdzie nauczyliśmy się smakować życie
Na podstawie 556 opinii
W lokalu byliśmy ok 17:30 i niestety zostały tylko 2 pozycje dań głównych z karty. Menu jest krótkie i proste. Szkoda, że brakło dla nas ossobuco i policzków, które chcieliśmy spróbować. Zamiast tego zamówiliśmy pstrąga i gołąbki z kaszą i fasolkami. Dania są ładnie podane na różnych talerzach „z odzysku” co samo w sobie jest dobrym pomysłem. Prezentacja w porządku. Na dania czekaliśmy trochę długo bo około 40 minut ale na sali było dużo gości. W restauracji są dostępne udogodnienia dla dzieci takie jak krzesełko. Nie jestem pewny czy jest przewijak bo go nie zauważyłem. Kuchnia otwarta. Dla kogoś kto lubi spoglądać jak są przygotowywane dania jest to miły dodatek.
Fantastyczne dania kuchni polskiej - Top restauracja w Krakowie. Takie dania powinny promować Polska kuchnie w nowoczesnym wydaniu. Miła luźna atmosfera. Sposób podania dań zasługuje na pochwałe. Ceny wysokie ale adekwatne do smaku oraz wielkości porcji.
No niestety, do Sadów nie wrócimy. Po spróbowaniu 5 przystawek i 5 dań głównych, stwierdzam, że nie ma na co. Jedzenie raczej smaczne, poprawne, ale wszystkiego na talerzu jest za dużo. Za dużo smaczków, za dużo drobnicy, za mało konkretu i smaku, po który chciałoby się wrócić. Tatar okej, ale smakuje bardziej jak sos tatarski, ewentualnie sałatka z ogórkiem konserwowym i pieczarą ze słoika. Śledź, gdzieś tam był, ale znikł. Ziemniak bardzo smaczny. Wszyscy przy stoliku stwierdziliśmy, że i tak przystawki w Sądach prezentują się lepiej, niż dania główne. Policzki były najsmaczniejszą chyba pozycją (chociaż nieco przesłodzoną, podobnie jak kotlet z kością zresztą), pierogi poprawne, kotlety mięsne i wege do zapomnienia - suche, panierki więcej niż mięsa. Do tego problem największy, powtarzające się co chwilę dodatki i smaki. Mieszanina sałat powtarza się jak ukryta prawda w ciągu dnia na tvnie, a rukoli nie kupię do końca roku chyba, taki mam nadstan w organiźmie. Całość jest okej, zjadliwa, spędziliśmy miło wieczór w tych sadach, ale wrócić, nie wrócimy. Można sprawdzić od biedy, jeśli ma się za dużo pieniędzy. Ale nie było ani jednego dania, które bym wspominał po tej kolacji. A swoją drogą, z cenami ciast to chybaście na głowę upadli. 35 złotych za kawałek placka?! Zastanawialiśmy się ponuro, czy to cena za kilo czy za co.
Wyjątkowe dania. Pięknie podane, aromatyczne, świeże, pachnące i przepyszne. Bardzo duże porcje, świetnie zrównoważone smaki, wszystko sprawia wrażenie przemyślanego, zaplanowanego, bez przypadku. Spróbowałem przystawek, jajko umami w super kompozycji, tatar ciekawy, nie jadłem do tej pory podobnego, dobry prog wejścia dla osoby, która chce spróbować po raz pierwszy. Śledzie delikatne i aromatyczne, pięknie podane. Kopytka świetne. Same zalety. Dobra jabłkowa lemoniada. Schabowy w porcji dla największego głodomora. Wrócę na desery, bo już nie miałem miejsca :-) Jedyny minus to to, że na playliście znalazła się noworoczna piosenka :-) a poza tym muzyka też świetna
Odpowiedź właściciela:
dziękujemy i czekamy na obiecaną wizytę
Niesamowite podejście do polskich dań, warto tu wrócić i rozpłynąć się w tych smakach, pełnych świeżych warzyw oraz innowacyjności. Pierogi lanckorońskie i boczek sądecki na długo zostaną w pamięci! Trochę trzeba było czekać na danie ale przy przyjemnej muzyce czas szybciej upływa