Chisza
Świętoduska 6, 20-082 Lublin
4968 opinii
Tradycyjna restauracja ze ścianami z odkrytej cegły i tarasem serwująca tradycyjne gruzińskie i ormiańskie dania.
Na podstawie 4968 opinii
Restauracja Chisza to prawdziwa perełka na kulinarnej mapie Lublina. Znajduje się przy ulicy Świętoduskiej i od pierwszego momentu zachwyca swoim klimatem. Na początku czekałem przy wejściu na podejście kelnerki. Miła pani z obsługi po chwili podeszła i zaprowadziła mnie do wybranego przez siebie miejsca. Zszedłem za nią po schodkach na niższy poziom i trafiłem do przytulnej sali z ceglaną ścianą i ciepłym oświetleniem. Mój stolik znajdował się w rogu, w miejscu przypominającym piwniczkę z duszą. Choć początkowo marzyłem o miejscu przy zieleni, to to przydzielone okazało się idealne i bardzo nastrojowe. Zamówiłem szaszłyk ormiański z cielęciny i muszę przyznać, że był znakomity. Mięso delikatne i aromatyczne, przygotowane na rozżarzonym węglu, podane z sałatką, ogórkiem kiszonym i wyjątkowym sosem firmowym. Do tego herbata ormiańska z goździkami i cynamonem, pachnąca i rozgrzewająca, idealnie dopełniła smak całego posiłku. Obsługa była miła i uprzejma, a całość stworzyła wrażenie prawdziwej gościnności, z jakiej słynie kuchnia gruzińska i ormiańska. Chisza to miejsce, do którego chce się wracać, zarówno dla smaku, jak i dla atmosfery.
Przyszliśmy do Chiszy po raz pierwszy, zachęceni licznymi pozytywnymi opiniami. Niestety jedzenie i obsługa pozostawiły wiele do życzenia. Mięso było twarde, jakby w ogóle nieprzyprawione, miejscami surowe — sprawiało wrażenie jedynie obwędzonego dymem. Lawasz był lodowaty, prawdopodobnie wyjęty prosto z lodówki. Od wielu lat jemy jagnięcinę i cielęcinę w różnych częściach świata, więc mamy pewien punkt odniesienia — tym razem danie wypadło wyjątkowo słabo. Po raz pierwszy zdarzyło nam się opuścić restaurację przed zakończeniem posiłku, bo zwyczajnie nie byliśmy w stanie go zjeść. Wydaje się, że właściciel powinien częściej pojawiać się na miejscu, bo w obecnej formie podawane jedzenie jest na skandalicznie niskim poziomie.
zamówiliśmy: cielęcina / chaczapuri / piwo własne widać, że po jakości jedzenia nastawienie jest w stylu, że przy tej lokalizacji i tak pewnie nikt nie wróci więcej. szkoda, że przy takiej cenie. cielęcina BARDZO żylasta, chaczapuri mam wrażenie z taniego sera, za to piwo własne super. Obsługa przemiła naprawdę, ale widać że szefostwo oszczędza na ilości obsługi, bo mają za dużo obowiązków na ilość osób, przez co i ziemniaki otrzymaliśmy 15/20 min po otrzymaniu dań (który też był niestandardowo długi) i ogólnie tempo pracy pracowników narzucone jest nie w porządku w stosunku do nich
Dzisiaj przeszli samych siebie. To SKANDAL żeby otrzymać takie jedzenie. Węgiel, smak okropny. Prawdopodobnie na miejscu takiego jedzenia by nie wydali, ponieważ od razu była by reklamacja, a tutaj dowóz, a to niech jedzie! Nigdy więcej! Moja żona w ciąży zachciała jakieś dobre szaszłyki a Wy zafundowaliście paskudne, trujące rakotwórcze coś. Zamykajcie lokal i sio.
Przechadzając się po starym mieście zwróciłem uwagę na fajną stylizacje tej restauracji. Postanowiliśmy udać się na piętro. Klimatyczny wystrój. Trochę musieliśmy poczekać na obsługę. Chaczapuri tak samo pyszne jak nad zalewem.Chinkali bardzo pyszne (jedliśmy tak jak widzieliśmy na waszej rolce na insta 🤪, rzeczywiście smakuje wtedy jeszcze lepiej) natomiast jeżeli chodzi szaszłyk ormiański z cielęciny był dobry ale to chyba nie moje smaki ( rzecz gustu) Fajne miejsce na randkę czy spotkanie ze znajomymi.