Restauracja Staropolska
Rynek 18, 20-400 Lublin
831 opinii
W tej restauracji każdy znajdzie miejsce dla siebie. Gotowanie to nasza Pasja i Miłość. Oferujemy Państwu miejsce gdzie czas płynie wolniej przy dobrym kieliszku i świetnym smaku na talerzu, które przygotowuje nasz rewelacyjny szef kuchni Gabriel Pielacha.
Na podstawie 831 opinii
Nasz odbiór restauracji zależał od sali, w której siedzieliśmy. Na początku posadzono nas w sali w głębi na lewo od schodów. Było tam chłodno, ciemnawo i pachniało piwnicą. Gdy przesiedliśmy się do sali przy barze, bardziej nam się podobało. Odejmuję gwiazdki za obsługę, ponieważ mimo że wszystkie Panie są przemiłe, zapominają o gościach. Na początku nikt do nas nie podszedł do tej dalszej sali. Jak przesiedliśmy się do sali głównej, nikt nie podszedł żeby przyjąć zamówienie, musieliśmy zapytać, czy możemy zamówić. A gdy zamówiliśmy, po 20 minutach Pani przyjmująca zamówienie podeszła do nas dopytać o to, co zamówiliśmy. Po kolejnych 20 minutach złapaliśmy wzrokiem inną Panią i ona nas pyta: czy podać coś jeszcze? Mówimy, że chcielibyśmy otrzymać nasze zamówienie. Gdy Pani dowiedziała się, ile już czekamy, przeprosiła, podała nam wiśniówkę na przeprosiny (miły gest), a jedzenie już na nas czekało. Smak - pierogi z wołowiną - trochę za słone, musiałam domówić surówkę, żeby się to komponowało lepiej. Mąż zamówił burgera i był bardzo smaczny.
Byliśmy z mężem w tej restauracji w ramach restaurant week. Byliśmy mile zaskoczeni porcjami posiłków. Zazwyczaj w ramach akcji festiwalowej porcje są bardziej degustacyjne, a tym razem wyszliśmy najedzeni. Obsługa jest przemiła; Pani opowiedziała nam na temat każdego dań, pytała o nasze wrażenia. Poczuliśmy się potraktowani bardzo wyjątkowo. Jeśli chodzi o smak posiłków, oczywiście również na plus. Bardzo ciekawe połączenia smaków w zaproponowanym menu. Podsumowując bardzo polecamy to miejsce :)
Bardzo fajna restauracja. Totalnie bez planów wybraliśmy się na miasto z nadzieją na jakieś dobre jedzonko i przepite ale okazało się że praktycznie wszystkie knajpy są już zamknięte lub bliskie zamknięciu. Chodziliśmy od drzwi do drzwi, wszędzie odprawiani z kwitkiem niczym Maryja z Józefem przed Bożym Narodzeniem, aż trafiliśmy na Staropolską. Głowno dowodzącą szybko ogarnęła dla nas stoliczek, gdzie początkowo wydawało nam sie to niemożliwe. Pani Agatka naprawdę sprawnie dostarczała nam kolejne dania i popitki, pomimo dużego obłożenia. O północy wszyscy wspólnie przywitaliśmy nowy rok przed lokalem.
Zaszliśmy wczoraj przypadkiem na obiad. Jedzonko bardzo dobre. Obsługa bardzo miła. Jedliśmy rosół, żurek, kotlet dziecięcy z frytkami oraz maczanke. Wszystko bardzo dobre. Grzaniec z piwka też super. Polecamy
Piękna karta, dawno nie miałam tak w restauracji aby mieć na wszystko ochotę. Wybrałam zupę cebulową i tatar z jelenia, do picia drinki. Obsługa przesympatyczna i szybka. Zupa cebulowa ok, ale tatar mistrzostwo podniebienia, przepyszny, smaki umami. Coś niesamowitego. Pani kelnerka Agata fantastycznie poleciła przystawkę 👌 i fantastycznie dbała o nas cały wieczór! Polecam !