Trattoria Italiana
Dr. Stefana Kopcińskiego 62/lok.7, 90-032 Łódź
868 opinii
Na podstawie 868 opinii
Po wielu wizytach w Trattorii zdecydowałam się wreszcie o niej napisać. Pamiętam cudowne wizyty, pyszne jedzenie i miłe rozmowy z właścicielem, nieważne, że niezbyt dobrze mówi po polsku. Próbowałam u niego nietypowych owoców morza, np. percebes, jadłam homara i zachwycałam się świetnym deserem z niezbyt popularną kiedyś burratą. Aż pewnego dnia czar prysł. Podczas kolejnej wizyty, w czasie której zamówiliśmy sporo wcale nietanich dań, właściciel "strzelił focha" i poczuliśmy się jak intruzi. Zraziłam się i nie odwiedzałam tego lokalu kilka lat. Postanowiłam jednak sprawdzić, czy coś się zmieniło i poszłam na kolację do nowej lokalizacji, starając sie zachować obiektywizm, mimo wcześniejszego doświadczenia. Jeżeli chodzi o jedzenie, nie można mieć zastrzeżeń. Serwowane dania były smaczne, składniki świeże, a porcje duże. W ciemno polecam krewetki, ośmiornicę (miękka i delikatna) oraz pappardelle z kawałkami miecznika. Burrata jak zwykle smaczna. Wystrój jest również dosyć fajny. Jeżeli jednak chodzi o atmosferę, przypomina ona raczej stołówkę szpitala powiatowego. Coś nieokreślonego wisi w powietrzu. Panuje w nim wręcz grobowa cisza, a klienci i obsługa słyszą się nawzajem. Dla poprawy atmosfery wystarczyłoby włączyć klimatyczną muzykę, uśmiechnąć się do gości, gdy wchodzą, a kelnerka (chociaż uprzejma) mogłaby nabrać więcej luzu. Raczej już tu nie wrócimy, chyba że właściciel zadba o poprawę klimatu. Do tego czasu będę jeść tam, gdzie czuję się swobodnie oraz jak mile widziany gość.
Najlepsza włoska restauracja w Łodzi. Jedzenie jest przepyszne, podane szybko, porcje bardzo duże, większość dań głównych można śmiało zjeść na pół z kimś 😁 Czytam te opinie o tym ze atmosfera nie taka i ze obsługa zła i chyba rozumiem w czym problem... jezeli przychodzisz do restauracji po to zeby podreperować swoje ego i zeby obsługa wchodziła Ci w tyłek to napewno tutaj tego nie uświadczysz. Za to obsługa jest szybką i konkretna, na nic nie czekasz, niczego nie myli i nie zapomina, a do pogadania i pośmiania sie też jeżeli nie masz kija wiadomo gdzie 😀 Polecam każdemu kto przedewszystkim lubi dobrze zjeść.🫡
Zachęcona opiniami udałam się na kolację z przyjaciółmi. Niestety po wejściu do restauracji byłam bardzo zawiedziona. Zero jakiegokolwiek klimatu , totalna cisza, szepty rozmów z sąsiadujących stolików. Na szczęście jedzenie przepyszne. Porcje ogromne. Kelnerka...bez kompletnego zaangażowania i uśmiechu, Właściciel niechlujny , nieprzyjemny ,nie był kompletnie zainteresowany, żeby opowiedzieć coś więcej o daniach a tym bardziej żeby coś podpowiedzieć czy doradzić. Tak gburowatego Włocha to nie spotkałam. Zapłaciliśmy za 4 osoby 700zł. Generalnie jedzenie pyszne, ale atmosfera fatalna. Myślę, że za tą cenę można gdzie indziej, smacznie zjeść a przede wszystkim w fajnym klimacie i przyjaznej atmosferze.
„Trattoria” tylko z nazwy. Pseudo-włoska maskarada w Monopolis – omijać szerokim łukiem! Jeśli szukacie autentycznego włoskiego doświadczenia, Trattoria Italiana w Monopolis jest ostatnim miejscem, do którego powinniście trafić. To, co tam zastaliśmy w piątkowy wieczór, to smutna parodia włoskiej gościnności, zarządzana w sposób urągający jakimkolwiek standardom. Kardynalne błędy, które dyskwalifikują „Włocha”: Lokal mieni się włoskim, ale wykłada się na absolutnych podstawach, co dla każdego, kto choć raz był w Italii, jest policzkiem: • Brak Aperol Spritz i Aperitifu: W piątek wieczorem restauracja nie jest w stanie podać najpopularniejszego włoskiego drinka. To tak, jakby w polskiej karczmie zabrakło piwa. Kompromitacja zaopatrzeniowa. • Espresso bez wody: Podanie espresso „na sucho” to w kulturze włoskiej błąd niewybaczalny. Świadczy o kompletnym braku pojęcia o serwisie kawy, która we Włoszech jest świętością. • Brak Disaronno: Chciałem zamówić ten klasyczny likier do kawy – nie mają. Kolejny dowód na to, że karta alkoholi to przypadkowy zbiór, a nie przemyślany, włoski koncept. Atmosfera „miasta duchów” i serwisowy dramat: Piątek, 19:30, prestiżowa lokalizacja, a restauracja jest pusta. Przez całą godzinę naszej rocznicowej kolacji byliśmy w zasadzie sami (zajęty tylko jeden inny stolik). Atmosfera była grobowa i przytłaczająca. Do tego dochodzi amatorszczyzna w obsłudze: 1. Menu na tabletach: Archaiczna, zawieszająca się strona sprzed lat. Tragedia wizualna i funkcjonalna. 2. Ukrywanie karty: W menu na tablecie tylko drogie butelki. O wino domowe (house wine) trzeba się dopytywać, bo restauracja najwyraźniej wstydzi się tańszych opcji lub liczy na niewiedzę gościa. 3. Brak „coperto”: Przy przystawkach za 100 zł i homarach w karcie, brak chleba i oliwy na start (czekadełka) jest po prostu śmieszny. 4. Tempo fast-foodu: Główne dania podane po 7 minutach. W rocznicę poczuliśmy się, jakby obsługa chciała nas wypchnąć za drzwi, byle tylko móc wcześniej zamknąć ten pusty lokal. Kuchnia – wielki zmarnowany potencjał: To największy absurd tego miejsca. Moje Scaloppine Gorgonzola było wybitne. Kucharz naprawdę zna się na robocie, polędwica była perfekcyjna. Ravioli żony również trzymało poziom. Ale co z tego, skoro finał w postaci Panna Cotty był niejadalny? Wodnista, grudkowata masa, której nie dało się dokończyć. Podsumowanie: Trattoria Italiana to wydmuszka. Świetne mięso nie uratuje miejsca, w którym nie dostaniesz Aperolu, Disaronno ani wody do kawy, a całość przypomina stypę, a nie radosną włoską kolację. Jeśli chcecie celebrować ważną okazję – trzymajcie się od tego miejsca z daleka. Monopolis zasługuje na coś znacznie lepszego niż ten amatorski projekt.
W ramach świętowania rodzinnej uroczystości wybraliśmy się do włoskiej restauracji polecanej na Facebooku. Jeśli chodzi o jedzenie – dobry plus: smaczne, choć absolutnie nie wykwintne. Porcje bardzo obfite, wręcz gigantyczne. Niestety całość psuje fatalna obsługa. Właściciel – Włoch – zachowywał się skrajnie nieprofesjonalnie: niekulturalny, arogancki, pozwalający sobie na komentarze pod nosem w języku włoskim, nie wiedząc, że go rozumiemy. Zero włoskiego uroku, za to dużo zwykłej nieuprzejmości. Choć kuchnia jest w porządku, nie wrócę do miejsca, w którym ktoś potrafi obrzydzić jedzenie swoim zachowaniem. Ceny są dość wysokie, a o włoskim klimacie czy rodzinnej atmosferze nie ma tu mowy.