Miskuzi
Ratajczaka 34, 61-816 Poznań
394 opinii
• pizzka • koktajle • żyćko
Na podstawie 394 opinii
Bardzo przyjemne miejsce z wyjątkowym klimatem. Ogromnym atutem jest sorbet cytrynowy podawany w całej cytrynie — pyszny i efektowny. 🍋 Sama pizza jest poprawna, choć bez większego efektu „wow”. Duży plus za smakowe oliwy, zwłaszcza parmezanową, z którą spotkałam się po raz pierwszy. Miejsce warte odwiedzenia. ✨
Włoska pizza w centrum Poznania! Knajpka mieści się na Ratajczaka, ma też ogródek w podwórzu kamienicy. Miejsce jest bez spiny, wnętrze relaksuje a nie za długie menu zachęca do wyboru. Głównym daniem serwowanym tutaj jest pizza (ciekawe zestawienia smakowe!), ale możemy też zamówić zestawy antipasti, mule czy makarony. Menu zmienia się odpowiednio do pór roku - zawsze więc warto sprawdzić menu sezonowe. Do tego mamy wybór win i koktajli, a także napoje bezalkoholowe. W ciągu tygodnia oferują też menu lunchowe. Pizza ma przyjemne, cienkie ciasto z wysokim rantem, które nie leży ciężko na żołądku. Dodatki są dobrej jakości i w odpowiedniej ilości. Z pewnością tam wrócę. W weekend i w większych grupach sugerowałabym zrobienie rezerwacji.
Byłem dzisiaj (niedziela 4 stycznia 2026-roku) wieczorem o godzinie 20: 40 czyli 20 minut przed zamknięciem kelner powiedział że kucharz nie zrobi już deseru, który chciałem zamówić. Jeżeli kuchnia jest zamknięta pół godziny przed zamknięciem lokalu może niech godziny otwarcia będą kompatybilne z czasem pracy kuchni.
Kolejne super miejsce na kulinarnej mapie Poznania. Kapitalny klimat i wystrój, przemiła obsługa i co najważniejsze - rewelacyjna pizza. Niebagatelne połączenia (wzięliśmy 3 pizze: kaczka z kimchi i liczi, sliwka z mascarpone i lawendą oraz gruszka macerowana w prosecco z tymiankiem), co jedno to lepsze. Idealny poziom wypieczenia. Jedyny minus to czas oczekiwania, jednak został on zrekompensowany rabatem, co uważam za super jest ze strony obsługi 😊
Dziś wraz z moją dziewczyną wybraliśmy się do tego lokalu (planowaliśmy lunch po podróży z Krakowa z okazji jej urodzin i chcieliśmy spróbować czegoś nowego). Po przyjściu - około godziny 14:45 - byliśmy jedynymi gośćmi w restauracji. Po chwili złożyłem zamówienie, pytając kelnera, czy bardziej poleca pizzę z boczniakami czy z kaczką. Polecił boczniaki, więc bez wahania zamówiłem właśnie tę pizzę oraz colę zero. Po kilku minutach kelner wrócił i poinformował nas, że niestety kuchnia nie ma boczniaków. Nie był to dla nas problem, więc od razu poprosiłem o pizzę z kaczką. Po około 25 minutach pizza trafiła na nasz stół – była naprawdę bardzo smaczna (choć kaczka była lekko gumowa, co jest raczej normalne przy wersji well done). Zadowoleni smakiem postanowiliśmy zamówić jeszcze jedną pizzę. Kiedy kelner do nas podszedł, zapytałem o pizzę nr 13 „Pizztacja”. Moje pytanie brzmiało: „Czy w kremie z pistacji znajduje się jakikolwiek cukier, czy jest to 100% pistacja? Pytam, ponieważ choroba całkowicie uniemożliwia mi jego spożywanie”. Kelner odpowiedział, że nie wie, ale pójdzie zapytać do kuchni. Po chwili wrócił i zapewnił, że krem jest w 100% z pistacji. W takim razie złożyłem zamówienie. Po pewnym czasie pizza została podana do stolika. I tu zaczęły się problemy. Pizza okazała się niesmaczna – sałata lodowa na pizzy była totalnym nieporozumieniem (myślałem, że będzie świeża, na wierzchu, a nie zapieczona), mortadela była słaba, a burrata pachniała lodówką. Z natury nie narzekam na jedzenie, więc postanowiłem spróbować i zjeść. To był jednak błąd. Już po pierwszym kawałku poczułem, że coś jest nie tak. Podszedłem do kelnera i jeszcze raz zapytałem, czy w kremie na pewno nie ma cukru, ponieważ wyraźnie czułem jego obecność. Kelner ponownie poszedł do kuchni i po chwili wrócił, mówiąc: „Tak, w kremie jest cukier. Ale przecież mówiłem, że pasta zawiera cukier”. Nie skomentowałem tego – dla mnie cukier to nie jest błahostka. Nie jem go od 4 lat z powodu choroby. Poczułem się bardzo źle, osłabiony, a po godzinie cała moja twarz była czerwona. Nie miałem siły na dyskusję. Nie rozumiem jednak, jak kelner może wmawiać mi i mojej dziewczynie (byliśmy we dwoje przy stoliku), że nas poinformował o cukrze - skoro jednoznacznie usłyszeliśmy, że krem jest w 100% z pistacji. Nigdy nie wybrałbym dania z cukrem, bo konsekwencje zdrowotne są dla mnie bardzo poważne. W efekcie wyszedłem z lokalu głodny, rozczarowany, z bardzo niemiłym doświadczeniem i złym samopoczuciem. Najbardziej jednak nie do przyjęcia było to, że mimo mojego niezadowolenia, kelner doliczył tę pizzę do rachunku - mimo że została zjedzona w mniej niż połowie (co widać na załączonym zdjęciu)