Szafoniera
Poznańska 117, 62-040 Puszczykowo
4163 opinii
Szafoniera to nie tylko jedzenie, to przede wszystkim nasz Zespół. Każdego dnia wkładamy całe swoje serce, abyście mogli poczuć się jak w domu: sami pieczemy ciasta, ręcznie wyrabiamy makarony, tworzymy własne syropy i przetwory. Budynek, który niegdyś był hurtownią materiałów, został przekształcony i zaaranżowany na restaurację, która obecnie może pomieścić nawet 300 osób. W dolnej sali możecie Państwo zobaczyć otwartą kuchnię, w której na Waszych oczach kucharze przygotowują nasze autorskie dania. Szafoniera to kuchnia z pasją, która powstaje dzięki Wam.
Na podstawie 4163 opinii
Śledzę od jakiegoś czasu Gastro od zaplecza i napisałam do pani Krysi gdzie ten lokal bo chętnie odwiedzę . Miałam też nadzieję że będzie na zmianie i udało się . Jedzenie rewelacja , moja przyjaciółka stwierdziła że prawie tak dobre jak gdy sama zrobi, a to komplement. Dzisiaj środa więc skorzystałyśmy z oferty lunch dnia : krem z białych warzyw i golonka . Porcje duże . Obie panie kelnerki przesympatyczne . Na zewnątrz dużo miejsc parkingowych. Pozdrawiamy z Zielonej Góry
Byliśmy w Szafonierze na lunchu. Trzeba przyznać, korzystna oferta. Duże porcje. Filemonek z rozrzewnieniem wspomina rzekomo znakomitego burgera z panierowanym kurczaczym udkiem. Do zupy meksykańskiej (Filemonek chce, żeby napisać "o aromatycznym, głębokim smaku") też całkiem miło mu wrócić myślami. Filemonka natomiast deklaruje: "Raczej nie chciałabym znaleźć się w tym miejscu ponownie. Czwórka tylko ze względu na naciski ze strony Filemonka. Ja bym oceniła na 3. Zupa nie w moim guście, ale niczyja wina - od początku czułam, że to nie dla mnie. Kotlet de volaille zaledwie poprawny. Burger niejedzony, bo po spróbowaniu przez Filemonka rozwalił się nieapetycznie - aż mi się zbierało na mdłości. Wyszłam głodna." Obojga nas nie przekonał klimat lokalu. Szafoniera to miejsce mało kameralne, z wyraźnym zacięciem sali do organizacji imprez w stylu wesele. Był tam wielki, smutny miś (patrz: jedno z załączonych zdjęć). Filemonka mogłaby się z nim utożsamić.
Nie wiem jak długo się zbieraliśmy z dziewczyną aby odwiedzić tę restaurację ale rok to minimum. Natrafiliśmy na nią dzięki zabawnym filmikom na tiktoku. Wchodząc do lokalu widzieliśmy sporo miejsc wolnych w środku ale zależało nam aby zjeść w viralowym ogródku więc zapytaliśmy czy jest taka możliwość. Oczywiście zaprowadzono nas i wskazano miejsce. Naszym oczom nie ukazał się viralowy ogródek a miejsce przypominające jakiś zajazd przy drodze postawiony w ubiegłym wieku. Stoły barowe, otulone nie pierwszej świeżości ceratą, nad głowami barowe parasole ze znanych marek piwa a przed nami widok pomieszczenia gospodarczego, otwarta brama i sterta pociętego drewna. Zapytaliśmy więc kelnera gdzie jest ten ogródek a Pan odpowiedział, że nie jest jeszcze gotowy po wczorajszej imprezie. Szkoda bo głównie dla niego przyjechaliśmy, akurat trafił się słoneczny i ciepły dzień, mówi się trudno, poprosiliśmy jednak o zjedzenie w środku. Oczywiście nie było problemu. Na dania czekaliśmy jakieś pół godziny, w między czasie przyniesiono nam napoje, wyciskany sok i iced Coffee, która była przepyszna. Na danie główne przyszedł makaron z krewetkami, który był okej, można powiedzieć, że był po prostu poprawny. Krewetki w punkt, porcja normalna, nic więcej nie można powiedzieć. Kolejnym danie było z karty sezonowej. Puree ziemniaczane, które było m bardzo tłuste i dziwnej konsystencji, ziemniaki w smaku jakby już trochę postały i zostały podgrzane a następnie podrasowane masłem i innymi rzeczami. Do tego dwa duże kawałki mięsa wieprzowego, bardzo smaczne, zrobione w punkt. Do tego wszystkiego fasolka i pyszny sos grzybowy. Całość dania oceniam na prawdę bardzo pozytywnie ponieważ tworzyło bardzo smaczną całość. Na deser beza, taka jak lubię, lekko wilgotna i ciągnąca się w środku, natomiast wnętrze było wypełnione owocem i kremem. Mimo braku ogródka wypad oceniam za bardzo udany.
Szczerze pierwszy raz o tej restauracji dowiedziałem się z platformy internetowej, w której dzielnie działa Pani Krysia i to ona skradła moje serducho! Przyjazd do Szafiniery przekładałem wielokrotnie aż zabrano mnie tu w formie urodzinowej niespodzianki. Wrażenia bardzo pozytywne. Przestrzenny lokal, czysty, kolorowy ale największe wrażenie zrobiła na mnie oczywiście Pani Krysia! Mega kochana i ciepła osoba, dziękuję za gościnę! Oczywiście do zobaczenia 😘 Ps: jedzenie przepyszne 🤤 i dziękuję za słodką niespodziankę 🎂🫶🏽
Super miejsce, pani Krysia to najlepsza obsługa. Bardzo klimatycznie, wystrój sali dostosowany do okresu świątecznego. Nowe menu robi wrażenie, każdy znajdzie coś dla siebie. Żurek i udko z kaczki klasa. Polecam!!!