Restauracja Nadwarciańska V.T. Teklik
Długa 65, 62-022 Radzewice
532 opinii
Na podstawie 532 opinii
Ogólnie to mam mieszane odczucia. Bardzo dobra czernina, ale żurek to porcja jak dla dziecka niejadka i bogato tam nie było. Super kaczka z pyzami i sos, choć pyzy chyba nie robione na miejscu. Wystrój PRL - owski, ale czysto i schludnie. Obsługa miła i niedługi czas oczekiwania, ale byliśmy sami. Najbardziej jednak nie lubię, gdy w restauracji nie podana jest cena za konkretne danie, tylko za gramaturę, albo wszystko zliczane osobno.
Skuszeni ulotką i chęcią zjedzenia obiadu pojechaliśmy z żoną do tej restauracji. Żurek w chlebie ok. Ryba według żony ok. Gicz cielęca była ciepła jakby przeleżała kilka minut zanim została podana. Rachunek 180 zł po rabacie. W centrum Poznania w tej cenie można zjeść lepiej.
Szczerze sugerowałem się opiniami osób które polecały mi to miejsce ale nie do końca to był trafny wybór Z plusów smak kaczki oraz jej przygotowanie naprawdę dobra robota golonka w porządku choć jadłem lepsze Minus zimno w lokalu porcja mała sama kaczka dwie pyzy bieda i co za tym idzie cena naprawdę jak na taką wioskę gdzie ona się znajduje na wielkość porcji 164 zł za dwa dania bez napoju przesada Niestety liczyłem że wrócę ale nie watro
Jedzenie nie byłoby złe, gdybyśmy od początku tylko znali dokładną cenę. Pani gwarantowała że jest to ok 200-300g ryby, po czym podliczono nas o wiele więcej. Ryba była naprawdę smaczna, nie mam się do czego przyczepić. Zamówiłam dodatkowo barszcz, ale kompletnie nie polecam - barszcz z proszku/gotowego zakwasu, mega słony i sztuczny. Cała restauracja dosyć brudna i było pełno much. Raczej takie złapanie się dla osób w okolicy albo na rowerze po jedzenie. Średnio:) mimo że ryba bardzo dobra.
Na obiad przyjechaliśmy po zwiedzaniu Rogalina i gdyby nie to, że byliśmy bardzo głodni, po wejsciu do srodka szukalibyśmy czegoś innego. Klimat we wnętrzu określiłabym jako leśniczówka z elementami domku myśliwskiego - poroża na scianach, ale czysto. Przez około 5 minut nie mogliśmy namierzyć nikogo z obslugi, żeby zapytać czy na tej polnce obok mozna parkować jednak kiedy pojawiła się Pani wszystko poszlo juz sprawnie, również z zamówieniem. Ja wzięłam barszcz czerwony z paluchem i golonkę pieczoną, mój partner pomidorową, a na drugie kaczkę do tego dwie szklanki wody z cytryną. Jedzenie to rozczarowanie głównie pod wzgledem porcji i stosunku ceny do ilosci mięsa w daniu, bo w smaku dobre ale bez szału. -barszcz z paluchem to niewielka miseczka barszczu z suchym i bardzo słonym paluszkiem z ciasta bez żadnego nadzienia -pomidorowa podobno dobra zwykla zupa, duzo wieksza porcja niż w przypadku barszczu. -golonka dobra w smaku i choć wiem że jej dużą część stanowi kość, to ja jako kobieta bez problemu zjadlam cale mięso i byłam jeszcze głodna - skóry i tłuszczu nie zjadlam -kaczka według oceny partnera to kawałek udka i tutaj również miesa niewiele, chlop zwyczajnie wyszedl głodny... I tak jak jeszcze rozumiem sprzedawać na wage rybe czy golonkę to kaczka jest juz jakimś żartem bo placi sie glownie za kości. Podsumowując za obiad jak powyżej juz z rabatem 10% na ulotkę spod pałacu zapłaciliśmy 170 zl i wyszliśmy głodni. Menue bardzo krótkie. Żadnej informacji o daniach spoza karty nie dostaliśmy.