Sorrento Szczecin
Adama Mickiewicza 2, 70-384 Szczecin
653 opinii
Restauracja, klub muzyczny, pokoje gościnne
Na podstawie 653 opinii
Bardzo osobliwe doświadczenie, czułem się jak na planie jakiegoś komediodramatu. W lokalu zimno jak w psiarni, w toalecie ktoś ewidentnie poległ w zawodach celowaniu i wszystko pływało, a blond kelnerka była o krok od wywoływania bójki z klientami. Najbardziej jednak surrealistycznym elementem był (chyba) namolny właściciel, który choruje na to samo co Natalia Janoszek. Można posłuchać historii o koncercie The Rolling Stones w Sorrento, gitarze za 50k $ Keitha Richarda jemu podarowanej, planie rozbudowy Sorrento na standard i wysokość dawnego budynku TVP7, korespondencji z królową Elżbietą... i jeszcze wielu innych, których prawdziwość jest wysoce wątpliwa. Mimo, że jedna gwiazdka to polecam wizytę fanom niezapomnianych przeżyć i miłośnikom survivalu.
Łóżka krótkie, na toalecie siedzi się bokiem. W czasie pobytu impreza do godziny 1 w nocy. Głośna muzyka i wrzaski. Nie polecam.
Tutaj nie szanuje się muzyków i ich pracy. Mieliśmy grać koncert, poświęciliśmy czas na przygotowania. Dzień wcześniej jeszcze dostaliśmy jasne potwierdzenie, a w dniu koncertu nasz występ został odwołany. Powód? Urodziny szefa. Słabo, tak się nie robi nigdzie. To jest absolutny brak szacunku dla naszego czasu i naszego wysiłku.
Pokoje co prawda nie za duże ale jest klimat. Przyjechaliśmy do Szczecina w celach turystycznych a nie żeby siedzieć w pokoju. Pokoje bezobsługowe. Klucz do pokoju w sejfie na szyfr koło drzwi. Dostajesz maila z kodami. W pokoju łazienka, czajnik, filiżanki i szklanki. Co trzeba więcej. Lokalizacja bardzo dobra. Parking na miejscu. Polecam
Ocena za POKÓJ/NOCLEG a nie za lokal, w którym nie byłem. Pokoik czysty. Czysta pościel i ręczniki. Wyposażenie "nadgryzione zębem czasu" . Przy temperaturze 3°C na zewnątrz w pokoju przed przyjazdem nie odkręcono kaloryferów. Podwójne, nieszczelne okna spowodowały, że przez cały pobyt i maksymalnie odkręcony termostat kaloryfera na 5, temperatura w pokoju nie doszła do 18°C. Dałem radę pod kołdrą, kocem i w grubych skarpetach. Może latem ? Może miałem pecha ? Następnym razem poszukam dłużej w okolicy.