Blue Cactus | Fabryka Norblina
Żelazna 51/53, 00-841 Warszawa
1661 opinii
Blue Cactus to legendarna warszawska restauracja inspirowana kuchnią Tex-Mex. Restauracja swoją historię rozpoczęła w 1996 roku, działała ponad 22 lata i obsługiwała ponad 1,2 mln gości. Kultowa marka powraca na gastronomiczną mapę Warszawy. Otwieramy lokale w najlepszych warszawskich miejscówkach: Elektrowni Powiśle i Fabryce Norblina.
Na podstawie 1661 opinii
*Oceniam jako całość dwie wizyty - w Elektrowni - (to miejsce jest już zamknięte) oraz w Norblinie. Klimat to zdecydowanie najmocniejsza strona tego lokalu, bo chce się tam po prostu siedzieć i chłonąć atmosferę. Kolory, światło i detale są dopracowane. Podczas pierwszej wizyty w Elektrowni Powiśle byłem zadowolony z jedzenia, na tyle, żeby chcieć wrócić ponownie. Burger był bardzo dobry, soczysty i dobrze złożony, do tego świetna lemoniada, taka naprawdę orzeźwiająca. Na deser churrosy, które rozwaliły system. Chrupiące, pachnące i pasowały do nich oba sosy - czekoladowy i malinowy. Druga wizyta, tym razem w Norblinie, ostudziła mój entuzjazm. Zamówiłem tacosy, które nie były tak naprawdę tacosami (okazuje się że takie same dostaliśmy też w Elektrowni). Smaczne, ale to były pszenne quesadille a nie klasyczne tacos, które robi się z mąki kukurydziane! Trochę zaskoczenie, bo skoro restauracja jest meksykańska, to właśnie to danie powinno być reprezentacyjne. W dodatku porcja malutka a drogie. Kalmary chyba najgorsze jakie jadłem. Tłuste, miękkie, w ogóle nie były chrupkie tak jak do tej pory jadłem. Sosy do nich dobre. Obsługa w porządku, ale bez szału. Kelnerka była miła, choć wyglądała, jakby chciała już skończyć zmianę. Trochę szkoda, bo takie rzeczy potrafią popsuć odbiór całości. Do tego doliczanie 10% do rachunku niezależnie od liczby osób uważam za nietrafiony pomysł - byliśmy we dwójkę a obsługa nie zasługiwała na napiwek który został wymuszony. Raczej więcej nie wrócę, są lepsze miejsca na mapie Warszawy.
Fajnie było wrócić po bardzo długim czasie. Jedzenie pyszne, spróbowaliśmy wielu dań. Ulubione to zapiekane awokado i krewetki. Tacos przepyszne. Na koniec wjechały już nieco na siłę churroski- nie mogłam sobie podarować. To był miły wieczór, obsługa super. Jedynym minusem był wybór stolika w Pobliżu drzwi- wewnątrz galerii- był okropny zimny przeciąg.
Miejsce ma naprawdę przyjemny klimat, choć mogłoby być nieco bardziej „meksykańsko” w wystroju i atmosferze. Jedzenie zdecydowanie na plus – widać, że kuchnia stoi tu na wysokim poziomie. Tatar był poprawny, choć zabrakło mu odrobiny wyrazistości. Za to burger zasługuje na solidne 8/10, a tacosy z krewetkami – 9/10! Gdyby tylko miały dodatek awokado, byłoby idealnie. Platter do podziału również bardzo smaczny i świetny na wspólne zamówienie. Drinki i moktajle zdecydowanie warte spróbowania – dopracowane, dobrze zbalansowane. Na duży plus także obsługa – uprzejma, szybka i z dobrym wyczuciem. Na pewno jeszcze tu wrócę ❤️
Pani kelnerka, która nas obsługiwała była mega miła, cierpliwa i pomocna (młoda dziewczyna z blond włosami). Zamówiłam tacos z polędwica i były bardzo smaczne oraz spicy Margherite (chyba nazywa się Tommy’s margarita czy coś takiego) - była naprawdę ostra, więc polecam raczej dla tych co mają większą tolerancję ;) zwykła margarita była bardzo smaczna. Ogólnie fajne miejsce, dobre jedzenie, ale jest tam drogo. Także polecam na randkę albo wyjście z rodzicami lub firma, żeby nie ponosić szkody 😂
Lubię meksykańską kuchnię i klimat . Byłyśmy z koleżanką na kolacji w sobotę . Zamówiłyśmy talerz dla dwojga . Były tam krewetki z chorizo - bardzo dobre , taco krewetki - dobre , tatar wołowy na chlebku - smaczny i świeże mięso , kalmary - słabe , frytki z batata dobre . Nie powaliła mnie ta kuchnia .