Papito Cocina Mexicana
gen. Stanisława Skalskiego 1, 03-982 Warszawa
542 opinii
Papito Cocina Mexicana - najprawdziwsza meksykańska restauracja w sercu Gocławia. Serwujemy przepyszną kuchnię z serca meksykańskiej ziemi. Serdecznie zapraszamy! To już druga restauracja spod znaku Papito - teraz pora zakochać w kuchni meksykańskiej Gocław!
Na podstawie 542 opinii
Zarezerwowałam stolik na sobotni wieczór, to był słuszny ruch, bo restauracja szybko się zapełniała. Wystrój przyjemny, dużo kwiatów i kolorów. Zamówiliśmy na przystawkę papryczki jalapeno nadziewane serem, były smaczne. Na główne dania tacos i burrito w wersji wege. W opisie było sojowe chorizo. Nie przepadam za takimi wynalazkami, ale zaryzykowaliśmy. Miałam jakieś wyobrażenie tego "chorizo" i zaskoczyło mnie, że wygląda jak kasza. Mimo tego, że innych dodatków było sporo to finalnie smak był mdły. Czas oczekiwania na dania był krótki, ale w lokalu było zamieszanie i trudno było coś domówić.
O restauracji Papito słyszałem tyle dobrego od znajomych, że w końcu musiałem sprawdzić razem z narzeczoną czy naprawdę jest tak genialnie, jak mówią. I powiem krótko – było jeszcze lepiej! Już od wejścia poczuliśmy, że to będzie wyjątkowy wieczór. Przy drzwiach przywitał nas sympatyczny Pan, który z uśmiechem zaprosił na górę. A tam… jakby los specjalnie to zaplanował – czekał na nas kelner-legendarny: łysy z brodą, pełen klasy, humoru i profesjonalizmu. Nie dość, że pomógł nam wybrać idealne dania i drinki, to jeszcze zrobił to z takim wyczuciem, że nasze kubki smakowe odtańczyły sambę Dbał o każdy szczegół, co chwilę sprawdzał, czy wszystko nam smakuje, czuliśmy się jak VIP na kulinarnej gali. Serio, dawno nikt tak o mnie nie zadbał. Wieczór był tak udany, że nawet wygrana w totka nie dałaby mi tyle radości Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć: Papito to nie tylko restauracja, to doświadczenie jakich mało. Na pewno wrócimy i mam nadzieję, że znowu spotkamy naszego fantastycznego kelnera, bo to dzięki niemu ten wieczór był naprawdę wyjątkowy
Fajny klimat i ładne wnętrze. Jedliśmy burrito które było bardzo dobre i quesedille vege, w niej mi brakowało warzyw, czuć było tylko „mieso”. Drinki w porządku, w dobrych cenach. Na minus fakt, że jest tylko 1 łazienka, a jak na pełną salę gości to jest zdecydowanie za mało. Wróciłabym tu na drinka i żeby spróbować innej pozycji z menu.
Z przystawkę jadłem tatara wołowego, głównym powodem który mnie do tego zachęcił był marynowany kaktus w nim. W ogóle go tam nie czułem, a jak spróbowałem go oddzielnie to bym nawet nie widział, że to jest kaktus. Dobre mięso, fajnie przebijała w nim pokrojoną czerwona cebula. W zestawie były jeszcze 3 krompmi fajnie przypieczonego pieczywa. Polecam go spróbować. Od dziewczyny spróbowałem churrosa z czekoladą i czuć, że był świeżo zrobiony i chrupki, cynamon ledwo wyczuwalny a polewa czekoladowa pycha. W zestawie były 4 pałki które są nie za duże ale grube. Fajny deser ale myślę, że za tą cenę można zjeść podobne i ma się ich trochę więcej Jadłem też Birrie (3 torttile) która mogę polecić, strasznie ciekawa potrawa, super chrupka torttila, dobre mięso a do tego różne zapieczone sery. W zestawie jeszcze kilka nachosów. Do tego 2 różne sosy, jeden ostry a drugi, zwykły. Fajny dodateki do głównego dania bo tak to można powiedzieć, że trochę nie doprawiony. Pewnie celowo bo wszystko tworzy fajną i spójną całość. Miałem też okazję spróbować kawałek "Tacos tinga de pollo" (3 torttile) było smaczne, kurczak dobrze wypieczony ciekawym dodatkiem była śmietana i marynowana cebulka. No i lemoniada mango, coś pysznego. Fajna konsystencja, super smak który a ni nie przebijał się mocno ale też nie był jałowy.
Z mężem wybraliśmy się na kolację, zachęceni pozytywną oceną lokalu. Udało nam się dostać stolik bez rezerwacji, ale tylko dlatego, że byliśmy we dwójkę. Dla większej liczby osób na pewno trzeba zarezerwować stolik. Co do jedzenia, pozytywnie się zaskoczyliśmy. Wzięliśmy na przystawkę nachosy (porcja wystarczy spokojnie dla 3 osób) i na drugie danie burrito oraz quesadillę. Wszystko było bardzo dobrze przyprawione, chociaż burrito w niektórych momentach było lekko mdłe. Za obiad z przystawką i dzbankiem lemoniady zapłaciliśmy 160 zł.