Purr Purr (12+)
Pokorna 2/U4, 00-199 Warszawa
3536 opinii
Kocia kawiarnia o przytulnym, przestronnym wnętrzu serwująca kawę, ciasta i przekąski.
Na podstawie 3536 opinii
Bardzo urocze i przytulne miejsce, jest dużo opcji wegańskich 🌱💫 Kimbapy z grzybami shiitake 🍄🟫 albo z tofu 🧈 były świetne! 🤩 Bardzo spodobało mi się śliwkowe wino🍷Jeśli chodzi o onigiri 🍙 z awokado 🥑 i kimchi 🥬, spodziewałem się lepszej jakości nadzienia 🫴🏼 Ale mimo to Lokal, Koty i Obsługa są na najwyższym poziomie! 😊
Przyszłyśmy w południe w środę, spodziewałam się pustego lokalu ale ludzi było sporo. Nie chce nawet myśleć, jak jest w weekendy 😅 Klimat fajny, koty tylko spały. Ceny niestety wysokie, 32 zł za pumpkin spice latte… Wzięłyśmy dwa rameny i matcha latte z poziomką. Niestety rameny były letnie-tylko trochę ciepłe oraz nie było go za dużo. Matcha latte miała wyczuwalny smak syropu, aczkolwiek nie wzięłabym jej ponownie ponieważ była dość mączysta i zostawiała mi suche wrażenie w buzi. Opadała również na dno. Ogólnie miejsce wygląda super, kotki jak najbardziej do głaskania, obsługa też spoko. Może zrobię drugie podejście i wezmę po prostu coś innego ☺️
Odpowiedź właściciela:
Dzięki za opinię. Polecam ze swojej strony spróbować naszego Tornado Bibimbap (napełni brzuszek na bardzo długo) albo puszystych pankejków w weekendy! Z napojów polecam kawę, i to najlepiej po prostu czarną, przelewową, albo na szybko esko przy barze za 7 zł. 😉 Pozdrawiam, Piotr
To nie pierwsza wizyta w tym niesamowitym lokalu. Za każdym razem było to pozytywne doświadczenie<3 Jedzenie jest przygotowywane szybko, pyszne dania azjatyckie, a prawie każda pozycja jest dostępna w wersji wegańskiej! Duży wybór azjatyckich drinków. Wino śliwkowe jest pyszne. Mnóstwo uroczych kotów. Sprzedają też małe, urocze pamiątki. Kupiliśmy ten “Blind Box”. Dziękujemy za to doświadczenie, zdecydowanie warto odwiedzić to miejsce.🤍
co prawda odwiedzaliśmy to miejsce w sierpniu, ale dobre wspomnienia pozostały:) lokal śliczny, super że koty mają swoją oddzielną strefę. jak najbardziej rozumiem obostrzenia wiekowe - nie są one wyssane z palca, gdyż małe dzieci nieraz nie rozumieją, że nieumyślnie robią krzywdę zwierzakom. natomiast bawią mnie opinie typu "specjalnie tu przyjechałam z dzieckiem, ale nie wpuścili go do kotków", informacja - jeśli chcesz zabrać dziecko, proszę najpierw przeczytać zasady jakie tu obowiązują, a nie potem masz pretensje do właścicieli. jedzonko oraz napoje mają wyborne, koniecznie trzeba spróbować fluffy pancakes - kolejna informacja, są dostępne tylko w weekendy :( według mnie, ceny trochę wysokie na częste odwiedziny tego miejsca, jednak wpaść tutaj raz na ileś? czemu by nie :) jakość wszystkich pozycji w menu wynagradza wyższe ceny. jeśli jesteś kociarzem lub fanem kuchni azjatyckiej (albo jedno i drugie :D), to koniecznie wpadaj!
Odpowiedź właściciela:
Dziękujemy za recenzję 🧡💛💚 Pozdrowienia od kociej ekipy! 😸
Przyjeżdżamy do Warszawy kilka razy w roku i kicia kafejka była zawsze honorowym punktem programu i miejscem spotkań z rodziną i przyjaciółmi. Wczorajszą wizyta bedzie niestety ostatnią - kotki cudne, jedzenie do tej pory bylo bez zarzutu, ale cala atmosferę zrujnowalo zachowanie pani która nas witała i posadziła do stolika. Nieprzyjemna, arogancka, spowodowała ze czuliśmy się niemile widzeni. Sytuację próbowała ratować inna pani z obsługi, która pomogła nam sprzątnąć rozlaną niechcący kawę (ta pani była przemiła). Moje córki mają 14,5 i 16 lat. Po wejściu natychmiast kazano nam pokazać legitymację szkolną - nie pomogły zapewnienia dwoch doroslych osób, ze dziewczyny mają ponad 12 lat, i ze nie chodzą do polskich szkół wiec nie mają legitymacji, ani tłumaczenie żebylysmy wiele razy i moge nawet pokazac zdjecia z poprzednich wizyt. Nie bylo nawet pytania czy chcemy siedzieć z kotkami, ani innej alternatywy. Na szczęście młodsza córka znalazła swój dowód w torebce i zostałyśmy posadzone przy jednym ze stolików. Zamówiłyśmy kawę i drinki (i upominki) i chciałyśmy przemyśleć jakie jedzenie i zamówić po drinkach. Na kawę czekałyśmy chyba kolo 15/20 minut. Byla smaczna, chociaż zimna. Przesiadłysmy sie do stolika kolo okna, który miał niższe fotele. Niemiła pani (ta sama), podeszła po chwili pytając nakazującym tonem czy moglibyśmy się przesiąść do poprzedniego stolika, bo ona chce przestawić tam krzesło na którym siedziała moja córka. Grzecznie odmówiłam. Pani nie odpowiedziała, ale się obruszyła. To byl na tyle nieprzyjemny, ze moja córka była bliska płaczu. Jest nam przykro bo mieliśmy bardzo miłe wspomnienia i staramy się zawsze wspierać małe biznesy. Uśmiech, miłe słowo, grzeczność i traktowanie klienta jak ta miła pani z obslugi (młodziutka blondynka), i wszystko potoczyło by się zupełnie inaczej. Z kotkami nie siedziałyśmy, wyszlysmy po drinkach. Zdjęcia z poprzednich wizyt.
Odpowiedź właściciela:
Dziękuję za opinię. Niedługo będziemy mieli spotkanie zespołowe, też odnośnie serwisu, i przedyskutujemy Pani sytuację. Poprawimy się! Pozdrawiam, Piotr