RESTOBAR Arche Hotel Poloneza
Poloneza 87, 02-826 Warszawa
136 opinii
Na podstawie 136 opinii
Jedzenie bardzo przeciętne - ravioli pływało w tłuszczu, a kartacze… no cóż, żona nazwała je “bobkami” i tak właśnie wyglądały - zupełnie inaczej niż w menu, a smak wiórów zmielonych z tłuszczem i mąką. Nie jedzenie jednak było najgorsze, a obsługa - a konkretnie nafochany pan kelner, który wpadł prosto z toalety z pretensjami, że usiedliśmy przy stole, na który rzekomo była rezerwacja. Raz, że nie było żadnej informacji na stoliku, a dwa że zanim usiedliśmy, zapytałem kelnerkę czy możemy. Pan fochaty pretensjonalnie przynosił jedzenie dla 5 osób totalnie losowo i prawie rzucając na stół. Bez słowa zabierał talerze kiedy uznał, że jest skończone i nie raczył nawet pofatygować się w sprawie rachunku. Fatalna obsługa, nie pamiętam, żebym spotkał się z gorszą w restauracji. Na pewno nie wrócimy nigdy do tego miejsca…
To już kolejny raz kiedy dajemy szansę tej restauracji, ponieważ mieszkamy w pobliżu i nieraz jest to jedyna możliwa opcja zjedzenia obiadu. (W sezonie ewidentne braki w obsłudze i brudne stoliki) A nazywanie tego miejsca jedyną możliwą opcją jest jak najbardziej adekwatne. Zamówiliśmy kilka dań i żadne z nich nie było ani trochę smaczne. Kelner jest chyba tego świadomy, bo mimo pozostawionego jedzenia na talerzach nie zapytał czy „wszystko w porządku”. Półsurowe jajko w żurku, kartacze które w żadnym stopniu nie przypominają kartaczy, a sałatka Cezar z kurczakiem…to już zostawię bez komentarza. Jakoś w stosunku do ceny 1/10. Plus restauracji to, że znajomy mieli możliwość darmowego parkingu w garażu podziemnym.
Okropne jedzenie najgorszej jakości. Pizza z serem gouda, ciasto bardziej przypomina chleb niż pizzę. Nuggetsy dla dzieci mają więcej panierki niż wysuszonego na wiór mięsa. Panierka wszędzie ta sama, schabowy śmierdzi starym, spalonym olejem. O drinkach na pewno nikt tu nie ma zielonego pojęcia jak je zrobić. Nie polecam, nie wrócę. Nie umniejszając obsłudze z Ukrainy, opisanie komuś rosołu jako polskiej zupy z makaronem to lekkie nieporozumienie. Żałuję, że nie sprawdziłam nic w pobliżu z braku czasu.
Obsługa -mina ponura,bez uśmiechu.Mloda dziewczyna z akcentem wschodnim zwraca się do gości którzy mogliby być jej dziadkami na ty-jesteśmy w Polsce a nie Ukrainie i obowiązuje kultura i forma Pan ,Pani ,Państwo. Jedzenie może być.Miejsce na szybką przekąskę nic pozatym
Pani kelnerka milutka, ale ten burger.. przyszedl- pierwsze co pomyślałam "o fajnie, duży", co prawda był też bardzo drogi więc cena uzasadniona ale ok zaczynam jeść i no co to było za straszne jedzenie. Podejrzany kotlet który sam, bez całego anturazu sosów smakował gorzej niż te z budek na dworcu. Strasznej jakości gotowiec. Już wiem czemu kelnerka nie zapytała mnie o stopień wysmazenia, jedzenie takiego mięsa w wersji medium mogłoby być niebezpieczne dla zdrowia. Do tego kotleta dziwny pretensjonalny sos musztardowy, ale taki w którym "chrupaly" całe ziarenka gorczycy. Fujka Frytki i Colesław ok, obsługa milutka. Pewnie wrócę i spróbuję innej pozycji bo jestem tu na długo, może będę miała więcej szczęścia.