Winna Żona
Mińska 40, 03-808 Warszawa
207 opinii
Na podstawie 207 opinii
Trafiliśmy z mężem tu przepadkiem ale napewno zostanie to miejsce na naszej liście top 10 w Warszawie. Jedzenie-niebo w gębie Wino parowane do dań - 10 na 10 Obsługa- przemiła Mały lokal a tak dużo emocji. Niesamowite Pyszne. Nic dodać, nic ująć!
Nadzieje były duże, ale efekt to po prostu duże rozczarowanie. Nie smakowało nam prawie nic. Oliwki (zielone) były tak niedobre, że zapytaliśmy czy na pewno nie są zepsute, dostaliśmy odpowiedź że ‚one po prostu takie są’. Makaron kurkowy rozgotowany, sos bez smaku. Bakłażan to jedyny plus całej kolacji. Labneh również jakiś taki.. nieprzyprawiony. Fajny dodatek konfitury. Chleba już się chyba wymyślniej ułożyć nie da, żeby tylko dać mniej za więcej. Obsługa? Nie mam ani jednego pozytywnego komentarza. Totalnie od niechcenia. Wina również nie zachwyciły, były po prostu okej. Nie planujemy powrotu.
Świetne miejsce! Duży wybór win, pyszne przystawki, a w sobotę były również ostrygi – bardzo świeże i smaczne. Obsługa przemiła i uśmiechnięta, czuliśmy się naprawdę mile widziani. Dodatkowy plus za to, że lokal jest dog friendly – nasz piesek dostał miskę wody od razu po wejściu. Na pewno będziemy tu wracać, tym bardziej że mieszkamy niedaleko!
Byliśmy po raz kolejny i raczej ostatni. Z mojej perspektywy miejsce nie radzi sobie do końca z grupą, do której celuje. Z jednej strony ceny wina (i marża miejsca) jasno odcinają część potencjalnych klientów, a z drugiej obsługa nie nadąża za tymi cenami. Albo silimy się, żeby klienci drogo płacili za rzeczy dając adekwatną obsługę, albo wyrównujemy poziom obsługi obniżając ceny. Wydając 300 – 400zł (za 2os) na wino i przekąski oczekiwałbym znacznie lepszej obsługi. Dodatkowo dania są pomiędzy tapasem, a pełnym daniem, co zachęca do współdzielenia i wzięcia np. trzech pozycji + np. chleb na dwie osoby – problem taki, że nie mieści się to na stoliku i tu znowu cierpi doświadczenie klimatu miejsca. Za pierwszym razem po otwarciu było drogo i dobrze, miło. Za drugim razem już obsługa widocznie odstawała vs pierwszy raz, a ostatni raz w czerwcu 2025 to pomyłka, na zamówienie czekałem niecałą godzinę, bo zapomniano o nim. Za każdym razem był wspólny mianownik – siłowe forsowanie polskich win nawet jak mówiłem wprost, że nie chce, bo nie lubię.
Pasta z bakłażana bardzo smaczna, kalafior miał bardzo duży potencjał, ale niestety był rozgotowany. Obsługa sympatyczna, woda donoszona bez konieczności proszenia. Wina to zdecydowane gwiazdy - drogo, ale ciekawie i smacznie.