To i to i jeszcze to
Dzielna 1a, 50-001 Wrocław
214 opinii
Na podstawie 214 opinii
Dziękuję za pyszny obiadek! Niepozorna lokalizacja, ale warto odnaleźć "To i to i jeszcze to", aby spędzić dobry czas w pięknej, przyjemnej aurze i jedzonku z bliskimi. Klimat miejsca bardzo ciepły i przyjazd dla oka. Można podejrzeć w oczekiwaniu na obiadek, jak kucharzuje szef kuchni. Muzyczka w tle i bardzo miła i profesjonalna Pani kelnerka. Jeżeli chodzi o jedzonko, Serdecznie polecam rosół z kołdunami, super rozgrzewa w obecną porę roku( nie jest bardzo doprawiony więc dostosowanie do gościa jest, bo samemu można do pieprzyć). Najbardziej smakowały racuszki ze śliwkami i lodami, syte i smakowite. Dawno takich dobrych nie jadłam. Dla osób preferujących mięsiwo to do polecenia kotlecisko, duża porcja ( nawet na daiw osoby po zjedzeniu zupki)z dwoma surówkami bardzo smakowitymi. Toaleta zadbana I dostosowana dla niepełnosprawnych. Jeszcze tutaj wrócę :D
Makaron i schabowy były naprawdę smaczne, a szarlotka bardzo dobrze dopełniła cały posiłek. Miejsce ma ładny, dopracowany wystrój, który cieszy oko i tworzy przyjemną atmosferę. Jest tam komfortowo i można spokojnie spędzić czas przy dobrym jedzeniu.
Byliśmy z mężem którejś pięknej soboty, pierwszy raz w restauracji po rewolucjach jakiejkolwiek. Wystrój knajpki ciekawy, przytulny, niestety sala jest malutka. Siedliśmy przy jednym z okrągłych stolików , który swoją drogą stał nierówno i z każdym naszym ruchem i stolik się ruszał , dopiero jak wychodziliśmy , pani z obsługi zwróciła uwagę i podłożyła coś pod nogę żeby się nie kiwało. Jedzenie. Mąż zamówił pół kaczki z ziemniaczkami i kapustą czerwoną. Ziemniaczki bardzo dobre, kaczka do rzęs przyprawiona, niestety mięso nie było świeże i czuć że było odgrzewane i to już któryś raz . Kapusta totalnie bez smaku. Ja zamówiłam z menu słynnej restauratorki gulasz wołowy z kaszą gryczaną. Jako że kaszą i burak do niej podany rewelacja gulasz już pozostawiał wiele do życzenia. Mięso było jak się dobrze przypatrzeć, grzyby owszem były , niestety smak taki jakby przypraw na kuchni nie było w ogóle . Na jedzenie czekaliśmy 45 minut. Na początku zamówiliśmy piwo, którego jak się po chwili okazało nie ma i trzeba było zamówić inne, oraz herbatę, której też nie było. Pani tłumaczyła , że mąż dopiero pojechał na zakupy. Po zjedzeniu dań bardzo Pani polecała racuchy również z menu p. Magdy. Zdecydowaliśmy się tylko dlatego że czas oczekiwania miał być 10-15 minut, jak się niestety okazało po paru minutach , że czas oczekiwania miał się wydłużyć do 45 minut ( może na kuchni zabrakło mąki :) ), więc i z tego zrezygnowaliśmy ze względu już na późną porę a do domu też mamy długą drogę. Ogólnie wystrój i obsługa na 5 bo Pani bardzo miła i bardzo się starała, jednak jedzenie , smak i braki powodują że niestety nie wrócimy już na Kozanow do " To i to i jeszcze to" , chodź Kozanów jest bliski memu sercu , bo to osiedle na którym się wychowałam, chodziłam do szkoły i spędziłam dzieciństwo więc to był dla mnie powrót do przeszłości . Tym bardziej, że teraz mieszkam od lat w innym mieście .Miałam nadzieję , że będę wracać, niestety tam - nie będę .
Bardzo fajnie, że wrócili z obiadami dnia, bo to raczej jedyne sensowne wyjście w ich przypadku. Byłam próbować wszystkiego od Magdy zaraz po rewolucjach, zupa i racuchy były dobre, reszta średnia. Wróciłam teraz po racuchy- totalna klapa: bez smaku, powideł bardzo mało, więc w sumie smak takiej świeżej bułeczki, ale to nie jest coś co się oczekuje od racuchów… brałam na wynos, więc może to powód dla którego nie dostałam lodów, które powinny w nich być, ale śmietanki też nie miałam, czego już nie wiem jak wyjaśnić, więc jedynie powidła w ilości minimalnej do racuchów bez smaku za 31zł (bo 2zl za pudełko na wynos, które widać na zdjęciu… może była śmietana, lody i więcej powideł, ale po prostu wyleciały przez dziurę?) A no i to nie tylko kwestia smaku i braku sosów, to już nie są te racuchy od Magdy, tamte były duże, cieńsze i mocno przypieczone (pełne smaku i oblane sosami) a teraz są grube, małe, ogólnie po prostu zupełnie coś innego, z pewnością nie korzystają z przepisu, albo ktoś nowy nie umie go przeczytać dobrze.
Magda Gessler i Kuchenne Rewolucje wjechały po raz dziewiąty na Wrocław😎 Z tych poprzednich ośmiu miejsc sześć nie działa, przy jednym Google pokazuje Tymczasowo zamknięte, a jedno miejsce już zdaje się nie korzysta z menu pani Magdy. Czy uda się tym razem?😉 Bistro Zapętlone zostało zmienione na… To i to i jeszcze to. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego niektórzy użyli skrótu ToiToi. Mamy więc nowe miejsce i cztery dania w menu. Zamówiłem każde i trochę klasycznie - jak to w programach Magdy Gessler - jest krem z pomidorów, który powstał chyba na zasadzie - dajcie to i to, i jeszcze to! Czego tu nie ma! Nektarynki, kluski lane, koperek, nektarynki panierowane. O, panie! No sorry, ja podziękuję. Najlepiej wypadają bitki rodem z domowego baru na osiedlu za… 64 zł🤯 I narzucający się trochę nazbyt pan właściciel, na którego pytanie: czy zaskoczył mnie burak w tym daniu? Odpowiedziałem zgodnie z prawdą - no nie zaskoczył. Na co usłyszałem - dziwny pan jest, wszystkich zaskakuje😎 Burak Polany winegretem i posypany koprem🤯 Aha, te racuchy ze śliwkami naprawdę dobre! Niestety, ale to kolejne Wroclawskie rewolucje Pani Gessler, przed którymi nikt nie zrobił researchu i nie dał lokalowi prawdziwej szansy, aby stać się ważnym miejscem na osiedlu. Wizerunkowo każdy będzie gadał o bitkach za 64 zł, zamiast tym co tu naprawdę warto zjeść. Życzę powodzenia, ale na tych czterech totalnie przekombinowanych daniach ciężko będzie ujechać.