Finezja Wiedeńska
Hutnicza 12, 57-550 Stronie Śląskie
1334 opinii
Organizujemy imprezy okolicznościowe do 100 osób, wesela, komunie, stypy itp. Pełna oprawa. Smacznie, tanio i domowo. Serdecznie zapraszamy!
Na podstawie 1334 opinii
Pani kelnerka nie chciała nas obsłużyć w ogródku przed lokalem. Za zrobienie tych kilku dodatkowych kroków chciała doliczyć 25 zł do rachunku. Jednocześnie do lokalu prowadzą strome schody, więc osoba na wózku zostaje wykluczona. Całe szczęście smak i rozmiar potraw wynagradza niedogodności.
Pyszne jedzenie, wielkie porcję, bardzo pozytywna obsługa. Lokal mieści się w ruinach huty szkła i ma w sobie cos ..
Z zewnątrz wygląda niepozornie i raczej nie przyciąga wzroku – taka miejscówka „z polecenia, nie z Instagrama” 😉 Ale jak już wejdziecie, to... warto! Jedzenie smaczne, domowe, bez udziwnień. Porcje? Konkretne – głodny nikt stąd nie wychodzi 🍽️ Ceny? Normalne, a nie z kosmosu 💸 Idealne miejsce, jeśli cenicie dobrą kuchnię, a nie świecidełka na talerzu. Zdecydowanie polecam – tu się je, a nie ogląda! 😄 #RecenzjaNaZachętę #SmacznieIDużo #UkryteGastroPerełki #NiepozorneAleDobre #ZPoleceniaNieZReklamy
Ani to finezja ani nic wiedeńskiego bo chyba nie ten widoczek z Wenecji. O smakach zamilczę bo każdy ma inny gust ale na talerzu wszystko wygląda jak siekierą ciosane. Grube kawałki mięsa obrośnięte tłuszczem, schabowy twardawy a panierki z każdej strony na palec. Jedyna zaleta to wielkie porcje więc jak chodzi tylko o zapakowanie bebzona to bardzo proszę.
Jedzenie niedobre (zupa gulaszowa miała konsystencję kiślu. Żeberka strasznie słone i strasznie tłuste) jedynie sam placek ziemniaczany z placka po węgiersku był dobry (chrupiący i smaczny), ale już sos smakował podobnie do zupy gulaszowej. Surówki nic specjalnego. Ogólnie jedzenie miało smak stołówkowy i wystrój też jak ze stołówy. Pani która odbierała od nas zamówienie ledwo ogarniała kto co zamawia i była zniecierpliwiona. Przynajmniej pani która przyniosła jedzenie była miła. W lokalu brzydko, nieprzyjemny zapach i coś strasznie gryzło w oczy, pewnie dym z kuchni. Mało sensownych opcji wegetariańskich. Porcje duże (wg mnie za duże). Jak już ktoś napisał „ani to finezja ani wiedeńska”.